Od poczęcia do wywodu, czyli jak przychodzi na świat Słowianin – Cz. II. Ciąża

Po dopełnieniu magii poczęcia, kobieta przekuwa swoją potencjalną płodność w czyn, zostając ciężarną. W wierzeniach ludowych staje się istotą niezwykłą.

Jest to szczególny czas, gdy w jednej osobie da się usłyszeć bicie dwóch serc. Dwoje najada się jednymi ustami, oddycha jednymi płucami, jedno żyje w drugim. Już sam tak pobieżny opis wydaje się magiczny. Jednak dzieje się rzecz mniej widoczna, ale dla wierzeń ludowych najważniejsza  – oto w jednej kobiecie przez okres ciąży mieszkają dwie dusze.

Przeczytaj nasz poprzedni artykuł [iSAP: Od poczęcia do wywodu, czyli jak przychodzi na świat Słowianin – Cz.I. Poczęcie]

Święta i wyklęta

Gdy bocian, czy też jaskółka wykonały swoją pracę, przynosząc do domu duszę, która ma zamiar odrodzić się w rodzie, staje się ona zaczynem dla poczęcia i rozpoczyna proces powstawania ciała. Póki ciało to nie jest dojrzałe, tymczasowego lokum duszy udziela matka – ciężarna.  Jest to sytuacja jak najbardziej pożądana i przyczyną radości, jednak istota z dwiema duszami w rozumieniu magicznym jest osobliwa. Istoty posiadające dwie dusze zawsze po części należą do świata chtonicznego, są pełne metafizyczności. Należy ją zatem na ten szczególny czas zwolnić z  pewnych czynności, ponieważ jej magiczne zdolności w sposób szczególny mogłyby dać o sobie znać. Naturalnie zatem ciężarna zostaje wykluczona z działań sakralnych. Zasadniczą przyczyną jest zagrożenie dla niej  i dziecka – obrzędowe oczyszczanie, czy sól sypana wykreślająca święty obszar służy niwelowaniu wszelkich anomalii magicznych. Może się więc zdarzyć, że czynności oczyszczające rozerwą połączenie jednej duszy z ciałem ciężarnej, sprowadzając tym samym niebezpieczeństwo na nią lub dziecko.  Druga przyczyna odsunięcia od czynności sakralnych to zagrożenie dla wspólnoty – przy czynnościach wymagających szczególnej magicznej ostrożności, ciężarna mogła na wszystkich członków obrzędu sprowadzić nieszczęście.

Ciąża, Public Domain

Można więc uznać, że kobieta brzemienna zostawała wykluczona ze wspólnoty i czynności, które dla niej samej mogły być ważne. Należy jednak pamiętać, że ludowe myślenie magiczne rządzi się prawami, od których współczesny człowiek odwykł. W religiach pierwotnych nie ma istotnej różnicy między świętym, a zakazanym, czy jak później przyjęło się mówić – nieczystym. Świat według tego myślenia jest trójdzielny – ludzie wykonują czynności przynależne ludziom, Bogowie – Bogom, a duchy duchom. Istoty z pogranicza światów mogą wykonywać czynności z obu dziedzin ,jednak niebezpiecznie jest pozwalać przychodzić im do siebie. Posiadając moc dziedziny boskiej lub zaświatowej mogą wpływać magicznie na ludzkie losy: odbierać lub przywodzić wydarzenia oraz siły. To właśnie z powodu pozostawania między światami tzw. „babki” mieszkały niegdyś samotnie między wsiami. To samo podłoże powodowało, że ciężarna odsuwana jest od wspólnoty. Nie można  mówić ani o jej świętości, ani o wyklęciu. Ma ona w sobie coś, co powoduje że Bogowie oddziałują na świat, a wiedźmy rzucają złe uroki. Kobieta ciężarna dysponuje magią i jako istota magiczna nie może należeć wprost do świata ludzi.

Zakazane, nakazane

Kobietę ciężarną, jako istotę magiczną obowiązywały też inne niż resztę społeczności nakazy i zakazy. Samą swoją obecnością i stanem mogła też powodować określone skutki dla osób wchodzących z nią w interakcje. I tak najbardziej chyba znanym zakazem jest odmawianie czegokolwiek ciężarnej. Karą za tę przewinę ma być plaga myszy, które odmawiającemu zjedzą to, co dla niego cenne. Przesąd ten dotyczący ciężarnej spotyka się w różnych formach na całej Słowiańszczyźnie. Istotne w nim jest to, że nawet odmowa rzeczy, której się nie posiada skutkuje plagą gryzoni. Trzeba zatem mocno uważać, by ciężarna nie poprosiła o rzecz, której nie mamy, lub nie możemy dać.  Aby uchronić się przed plagą można było  pożyczyć lub darować ciężarnej inną rzecz w zamian, nie chroniło to jednak w stu procentach przed klątwą. By zupełnie jej zapobiec warto było rzucić czymś za wychodzącą ciężarną. Najczęściej rzucano kawałkiem chleba, zdarzały się też sól, popiół, czy ziemia. Widać zatem, że rzucano na odczynienie uroku przedmiotami mającymi w ludowym rozumieniu wielką moc i władnymi odczynić działania istot magicznych.

Staw Pełczyński, 1910, Public Domain

Kobiecie ciężarnej zakazywało się kąpieli w zbiornikach wodnych takich jak jeziora, stawy, czy rzeki. Podobno, jeśli nie zastosowała się do tego zakazu, dziecko w przyszłości ciągnęło ku wodzie i miało w jej odmętach stracić życie w młodym wieku. Można w tym przesądzie upatrywać echa przedchrześcijańskiego rozumienia wód. Były one dziedziną istot zaświatowych i bramą zaświatów. Można  przypuszczać, że kobietę ciężarną, jako istotę z ich pogranicza trzymano daleko od takich bram z obawy, by Zaświat nie przyciągnął jej lub dziecka do siebie.

Zakaz związany z wodą nie kończył się jednak tylko na kąpieli. Ciężarnej zabraniano również czerpania wody ze studni. Ponoć studnia taka stawała się nieczysta, a woda niezdrowa – skażona przez robaki, które miały się w niej zalęgać po kontakcie z brzemienną kobietą. Widać tu, że i ciężarna wpływała na substancje magiczne, mogąc je swoim szczególnym stanem skazić lub zmienić ich istotę.

Studnia i zabudowania wiejskie w Szumiącej, 1910, Public Domain

Zawierającym oczywiste echa przedchrześcijańskich wierzeń jest zakaz chodzenia ciężarnej na rozstajne drogi. Rozstaje w rozumieniu ludowym to styk światów. Miejsce należące wszędzie i nigdzie. To na rozstajnych drogach podpisywało się cyrografy, czy spotkać można było diabła. Oczywistym jest, że pojawienie się w takim miejscu ciężarnej, musiało skutkować nieszczęściem.  Złamanie tego zakazu miało szkodzić przede wszystkim dziecku. Miało ono urodzić się chore, upośledzone, lub też w przyszłości być złym człowiekiem bez granic moralnych.

Nie tylko rozstaje były ciężarnej zakazane, również przechodzenie przez pole nie było mile widziane. Tutaj konsekwencje były obopólnie negatywne. Po pierwsze dziecko mogło urodzić się z bruzdą (zajęczą wargą), a samo przejście mogło doprowadzić do wyjałowienia ziemi i odebrania płodności polu. Widać zatem myślenie magiczne na zasadzie magii sympatycznej. Bruzda polna wpływa na ciężarną tak, że dziecko rodzi się z bruzdą, ale i wykorzystująca całą płodność brzemienna kobieta zabiera zdolność rodzenia z pól.        

   

Piec huculski w miejscowości Worochta, 1939, Public Domain

Brzemiennej zakazywano tez obcowania z domowymi świętościami. Należy pamiętać, że niegdyś ogień należał do sfery sakralnej podtrzymywanej w domu. Ciężarnej nie wolno było w żadnym wypadku niecić ognia, nie wolno jej było nawet przyglądać mu się zbyt długo. Działania takie miały przynieść ze sobą czerwone blizny na ciele noworodka. Zwłaszcza, jeśli kobietę przy nieceniu, czy patrzeniu ogarnął przestrach i nieopatrznie dotknęła jakiejś części swojego ciała, miała tam powstać czerwona, ogniowa blizna u dziecka. Nie było to jednak nieodwracalne, wystarczyło bowiem potrzeć to miejsce u dziecka palcem nieboszczyka, by blizny zniknęły, bądź nigdy się nie pokazały. Drugim sposobem pozbycia się blizn było tuż po urodzeniu natrzeć je łożyskiem innej kobiety, najlepiej pierworódki. Zabiegów należało dokonać trzykrotnie zaraz po zachodzie słońca.

Dość specyficzne były kontakty ciężarnej ze zmarłymi. Z jednej strony nie powinna ona brać udziału w pogrzebach, ani nawet przyglądać się zwłokom. Konsekwencją patrzenia na umarłych, a zwłaszcza uporczywego wpatrywania się w zwłoki, miało być przejęcie przez potomka cech nieboszczyka. Dziecko mogło na przykład urodzić się z siną, trupią skórą. Mogły go też dotykać różnorakie bezwłady kończyn. Ciężarnej nie wolno było patrzeć nawet na martwe zwierzęta, ale tu raczej chodziło o ogólny zakaz patrzenia na rzeczy brzydkie. Obawiano się tak zwanego zapatrzenia, w związku z którym dziecko nabywało cech owej brzydkiej rzeczy. To samo tyczyło się też patrzenia na  osoby kalekie, bowiem istniało ryzyko, że dziecko urodzi się z identyczną ułomnością.

 By zapobiec ewentualnym skutkom zapatrzenia na nieboszczyka, martwe zwierzę lub osobę kaleką, należało spojrzeć szybko w niebo i popatrzeć w nie jakiś czas, uważając jednak by nie patrzeć na Słońce, czy Księżyc – te ciała jako objęte sferą sacrum powodowały u dziecka kolejne konsekwencje, mogło się więc po patrzeniu na nie przez matkę urodzić ślepe lub lunatyczne.

W żadnym razie nie wolno było kobiecie ciężarnej dotykać zmarłego, ani uczestniczyć w pogrzebie. Znowu, jako istota magiczna była zagrożona uczestnicząc w sytuacjach granicznych, takich jak przejście duszy w zaświat.  Zresztą wierzenia ludowe mówią wprost o tym niebezpieczeństwie. Dziecko kobiety dotykającej zmarłego, lub uczestniczącej w pogrzebie z wielkim prawdopodobieństwem pójdzie za nim, a bywa że i matkę ze sobą pociągnie.

Dziecko z piastunką, 1898, Public Domain

Jednak od reguły istniały wyjątki. Jeśli ciężarna potarła ciało zmarłego trzykrotnie serdecznym palcem, a potem również trzykrotnie znamię innej osoby i odeszła nie oglądając się, to zmarły zabierał ze sobą to znamię i znikało ono bezpowrotnie. Również dziecko, które urodziło się z tak zwanym „ogniem” warto było otrzeć trzykrotnie o zwłoki, by szpecąca blizna została zabrana przez odchodzącego z tego świata człowieka. Bezwzględny i obarczony poważnymi konsekwencjami był też zakaz odbierania życia. Kobieta ciężarna w żadnym razie nie mogła zabijać, ani nawet patrzeć na ubój zwierząt gospodarskich. Jeśli by to robiła, dziecko miało się rodzić bez rąk, nóg, bądź z głową wykręconą w drugą stronę, w dodatku z cechami zabijanego zwierzęcia, zatem z futrem, zajęczą wargą, czy kocim nosem.

Oczywistymi były zakazy sakralne, które zostały przyswojone – nie wolno więc było ciężarnej w żadnym razie trzymać dziecka do chrztu, czy być druhną na weselu. Konsekwencje złamania tych zakazów były zawsze straszne i nie dało się im zapobiec. Jeśli ciężarna została chrzestną pewne było, że jedno z dzieci, chrześniak lub to noszone przez nią wkrótce umrze, a w najlepszym razie zachoruje lub całe życie przeżyje w nieszczęściu. Nie było wiadomo na które z dzieci padnie. Jeśli natomiast ciężarna drużbowała, małżeństwo miało być z góry skazane na klęskę, pozbawione szczęścia, dobrobytu  i potomstwa.

Ponieważ zarówno chrzest, jak ślub są istotnymi dla człowieka aktami sakralnymi, a jak pisałam na początku, kobietę ciężarną ze względu na magię jej stanu odcinano przede wszystkim od czynności sakralnych, czyli tych wymagających największej magicznej staranności, dlatego nic dziwnego, że konsekwencje złamania powyższych zakazów miały być potworne i nieodwracalne.

Było nie minęło

Mimo, że dziś coraz więcej osób ze śmiechem usiłuje zaprzeczać przesądom i nie ulegać ich mocy, kwestie zakazów i nakazów dotyczących ciężarnych wciąż są żywe i szeroko praktykowane, zarówno na wsi, jak i w wielkich miastach. Do dziś niechętnie widuje się ciężarne na pogrzebach, bywa, że mimo bliskiego pokrewieństwa ze zmarłym, oczekuje się od nich  pozostania na tyłach świątyni, czy domu pogrzebowego, jeśli kobieta koniecznie musi się pojawić. Nadal nie bierze się brzemiennej na świadka, czy matkę chrzestną.  Zatem zakaz uczestniczenia w czynnościach sakralnych trwa niewzruszony, mimo rzekomych zmian społecznych.  Przesąd nakazujący dawania ciężarnej czegokolwiek zechce i nie sprawiania jej przykrości  pod groźbą plagi myszy znany jest w całej Polsce. Co więcej przekonania osadzone na magii sympatycznej ewoluują tworząc nowe zabobony. Nie wolno zatem ciężarnej malować włosów, bo dziecko urodzi się rude. Niewskazane jest golenie nóg, bo może być łyse.  Plątanie włosów, czy robienie w czasie ciąży dredów może skutkować zaplątaniem dziecka w pępowinę. Jest to zresztą wprost przeniesienie dawnego przesądu o zakazie zawiązywania i plecenia w okresie ciąży. Nadal zabronione jest dotykanie swojego ciała podczas przestrachu, bo dziecko urodzi się z „myszką” lub „ogniem” na ciele. Ba, bywa, że ludzie pokazują dowody takiego dotyku u swoich potomków.

Żniwa na Litwie [na grafice widoczne jest dziecko w kołysce], 1910, Public Domain
Dodatkowo na terenie całej Słowiańszczyzny przyjęte jest, by ciężarną opiekować się nie tylko w obrębie rodziny, ale także całego społeczeństwa. Stąd do dziś spotykamy się w krajach słowiańskich ze zwyczajem przepuszczania ciężarnej w kolejce, kasami pierwszeństwa, czy specjalnymi miejscami parkingowymi blisko drzwi wejściowych. Ta opieka widoczna jest także w uregulowaniach prawnych, choćby w pełnopłatnym zwolnieniu lekarskim na okres ciąży.

Jako Słowianie mamy w zwyczaju na ciężarne kobiety patrzeć z szacunkiem i chęcią niesienia pomocy. Nie jest to tak oczywiste w krajach Zachodu. Wynika natomiast z faktu sakralizacji ciąży w naszej kulturze  i postrzegania jej jako stanu bliskiego świętości, magicznego. Warto o tym pamiętać i cieszyć się, że mimo tylu zmian kultura słowiańska wciąż żyje własnymi zasadami, odnajdywanymi w codziennym życiu.

 

Bibliografia:

[1] Komentarze do Polskiego Atlasu Etnograficznego  Tom 9/II Zwyczaje, obrzędy i wierzenia urodzinowe,  Polskie Towarzystwo Ludoznawcze, Wrocław- Cieszyn 2013
[2] J.G. Frazer, Złota gałąź. Studia z magii i religii, Kraków 2017
[3] A. Kowalik, Kosmologia dawnych Słowian, Kraków 2004
[4] M. Eliade, Historia wierzeń i idei religijnych, Warszawa 1988
[5] A. Zadrożyńska, Powtarzać czas początku, Część II, O polskiej tradycji obrzędów ludzkiego życia,  1988

Autor artykułu: Agnieszka Ptaszyńska
Korekta: Ewa Mszczuja Jabłońska
W ramach iSAP – Słowiańska Agencja Prasowa
CC- BY- SA 3.0