Od poczęcia do wywodu, czyli jak przychodzi na świat Słowianin. Cz IV: Rodzanice

„Trzeba pójść i zniżyć się pod strzechę wieśniaka w różnych odległych stronach, trzeba śpieszyć na jego uczty, zabawy i różne przygody. Tam, w dymie wznoszącym się nad głowami, snują się jeszcze stare obrzędy, nucą się dawne śpiewy i wśród pląsów prostoty odzywają się imiona bogów zapomnianych. W tym gorzkim zmroku dostrzec można świecące im trzy księżyce, trzy zorze dziewicze, siedem gwiazd wozowych.”

Zorian Dołęga Chodakowski ,,O Słowiańszczyźnie przed chrześcijaństwem”

Wkrótce po porodzie dziecko podlegało pierwszym obrzędom, których początek liczył się od porodu. Dopełnienie rytuału było konieczne, by nie ściągnąć na potomka i cały ród nieszczęścia. W trzeci wieczór, po narodzinach, dom obdarzony nowym mieszkańcem miały odwiedzić istoty boskie – Rodzanice. 

Nie do końca znany jest rodowód tych istot, wiadomo tylko, że powszechnie łączone były z bogiem Rodem. Miały też opiekować się małymi dziećmi, a w trzeci wieczór po narodzinach przychodziły wyznaczyć ich los. Słowianie  postrzegali je jako piękne kobiety, zawsze ubrane na biało: w białych czepcach i z bogatą biżuterią. Niekiedy szlachetne kamienie zdobiły ich włosy, innym razem przybrane były w srebro i złoto. Czasem widziano je, jako trzy piękności w kwiecie wieku, innym razem jako dobrotliwe staruszki. Wizerunkiem, który najbardziej się utrwalił jest jednak obraz trzech sióstr – dziewczynki, kobiety w sile wieku i staruszki, mających obrazować wszystkie etapy życia człowieka.

Pochodzenie Rodzanic

Rodzanice, zwane też Sudenicami, czy Zorzami znane były na całej Słowiańszczyźnie.  Samo słowo Rodzanice pochodzi od rodzić, w ten sposób łącząc się z początkiem ludzkiego życia. Sudenice natomiast mają wspólny źródłosłów z sądem i tu można dopatrywać się ich wieszczego, wyrokującego charakteru. Prawdopodobnie po ich wizycie rodziła się – związana już zawsze z dzieckiem – Dola, choć jej związek z postaciami Rodzanic nie jest oczywisty i poza faktem, że wszystkie te bóstwa wpływają na losy człowieka, nie ma między nimi innych związków. Rolę Rodzanic można sprowadzać do stawiania pewnych słupów milowych w życiu małego człowieka, które miały decydować o jego losie. Natomiast Dolę można interpretować  jako zbiór talentów, które objawiały się w sytuacji zbiegów okoliczności. Na przykład jeśli Dola była łowiecka, człowiek stawał się doskonałym myśliwym, kiedy tylko miał szansę pójść na polowanie, ale był wyjątkowo kiepskim rolnikiem, czy garncarzem.

Interpretacja wyglądu Rodzanic: ,, The Rodzanice”, Autor: Marek Hapon, 2015, CC-BY-SA 4.0

Należycie ugoszczone

Na przyjęcie pierwszych bóstw, które dziecko miało spotkać na swojej drodze, należało się przygotować – zrobić wszystko by Bogiń nie urazić. Do czasu Rodzanic absolutnie nikt nie mógł odwiedzić położnicy i dziecka, by złym okiem lub słowem nie zakłócić wyznaczania losu. Dom okadzony po narodzinach pozostawał czysty i zamknięty na przybyszów. Dla Zórz przygotowywano posiłek, mający zachęcić je do wróżenia dobrego losu. Karmiono je więc miodem, kaszą, chlebem lub skwarkami. Bywało, że zostawiano im wódkę, by ucieszone stawały przy kołysce noworodka.

Śmierć kobiety:  “The Triumph of Death, or The 3 Fates”. Flemish tapestry (probably Brussels, ca. 1510-1520). Victoria and Albert Museum, London.

Magiczna moc kąpieli

Przygotowywano też samo dziecko. To właśnie trzeciego dnia odbywała się pierwsza, rytualna kąpiel. Dziecko kąpane było w wodzie żywej, uzyskanej przez wrzucenie okrucha żaru do przygotowanej kąpieli. Jeśli urodziła się dziewczynka, wkładano do kąpieli rumianek i lubczyk, by nadać jej urody. Chłopców kąpano w korze lub liściach dębu, by nabierali mocy tego drzewa. Dodatkowo, zależnie od potrzeb, regionu i być może samej babki przyjmującej poród oraz sprawującej pierwsze obrzędy, wkładano wrotycz, bylicę lub czarcie żebro. Kąpiel była niezwykłym odtworzeniem mitycznego czasu początku. Dziecko kąpano i obcierano używając wiechcia słomy, który potem wyrzucano na pole. Nawiązywano w ten sposób rytualnie do kąpieli Peruna, przy której stworzył człowieka. Wskazywano na nierozerwalny związek mocy boskiej z człowiekiem.

Prawdopodobnie inne przedstawienie Rodzanic: ,,Wiejskie wróżki”, 1910, domena publiczna. Autor i źródło nieznane. Na awersie informacja: ,,Reprodukcja malarstwa autorstwa M. Gassow”.

Wodę z kąpieli, jako zawierającą wszelkie nieczystości noszone przez dziecko, wynoszono za obejście i wylewano o zachodzie słońca. W skrajnych przypadkach wylewano na posesję sąsiada, by wszystko, co złe zostało na jego ziemi.

Wymyte, ubrane i nakarmione dziecko wkładano do kołyski, gdzie miało czekać na przybycie Rodzanic. W niektórych regionach, bywało, że obsypywano dziecko dokładnie solą i zostawiano tak, szczelnie zawinięte do rana, aby nic złego nie miało do niego dostępu. Nie jest to jednak praktyka zasługująca na kultywację – choć jej magiczny wydźwięk jest oczywisty, skutki zdrowotne mogły być opłakane.

Przebieg obrzędu

Po przygotowaniach babka pełniąca rolę obrzędową zapraszała Boginie, wskazywała miejsce snu dziecka i miejsce uczty.

Dziecko z piastunką, 1898, domena publiczna.

Nie był to jednak jedyny czas, kiedy niemowlę stykało się z Zorzami. Świadczą o tym liczne zaklęcia odwołujące się do nich, które wypowiadały młode matki:

 

Zorzyczki, zorzyczki,
trzy was jest
jedna porankowa,
druga południowa,
trzecia wieczorowa.
Weźcie od mego dziecka płaczenie,
oddajcie mu spanie.

 

Czernik ,,Trzy zorze dziewicze: wśród zamawiań i zaklęć”

Mające również oddalić od niemowlęcia chorobę:

Zarze, zarzyce, trzy siestrzyce.
Poszła Matka Boża po morzu, zbirając złote pianki;
Potkał ją święty Jan: A gdzie idziesz matuchno?
Idę synaczka swego leczyć.

 

Vrtel-Wieczyński ,,Średniowieczna poezja polska świecka”

Rodzanice w XXI wieku

Obrzęd Rodzanic z powodzeniem kultywowany był w różnych formach do początków dwudziestego wieku, pomimo zdawałoby się, już zastałej chrystianizacji. Dziś, w związku ze zwiększoną medykalizacją porodu orazarzuceniem modelu rodziny wielopokoleniowej, przygotowanie obrzędu Rodzanic może być utrudnione, jednak nie jest niemożliwe. Szczęśliwie zaprzestano kąpania dzieci w szpitalach. Okazało się, że dobroczynny wpływ mazi porodowych utrzymuje się trzy do siedmiu dób, dlatego zaleca się, by pierwszą, delikatną kąpiel wykonać w okolicy trzeciego dnia. Wypis ze szpitala zwykle też następuje dwie doby po narodzinach. Jest zatem możliwość przygotowania wszystkiego tak, by przyjąć Boginie losu. Coraz więcej popularności zyskują też porody domowe. To w ich przypadku najłatwiej wykonać wszelkie czynności rytualne wokół noworodka. Nie należy jednak oczekiwać, że zrobi to matka. Ojciec, jako osoba zaangażowana w same narodziny również nie jest najlepszą osobą do przygotowania obrzędu, choć to właśnie on powinien wykąpać potomka i przygotować poczęstunek bóstwom. Można wykonanie obrzędu powierzyć zaufanej kobiecie z rodziny, czy bliskiej przyjaciółce, ewentualnie położnej przyjmującej poród, o ile będzie na tyle otwartą osobą, by zdecydować się na sprawowanie takiej funkcji.

Można też, zwłaszcza we wspólnotach pogańskich, poprosić kapłana/ żercę o sprawowanie posługi.  Na pewno będzie to uroczyste przyjęcie nowego członka rodziny w jej poczet, pokazanie go siłom wyższym i niezwykłe przeżycie dla rodziców. To również preludium przed okazaniem, podczas którego dziecko przedstawione zostanie tak wszystkim Bogom jak i wspólnocie.

Literatura

[1] Janicka- Krzywda, K. Ceklarz, czary góralskie. Magia Podtatrza i Beskidów zachodnich, Wydawnictwo Tatrzańskiego Parku Narodowego 2014.
[2] Zadrożyńska, Powtarzać czas początku, Część II, O polskiej tradycji obrzędów ludzkiego życia,  1988.
[3] J.G. Frazer, Złota gałąź. Studia z magii i religii, Kraków 2017 J.G. Frazer, Złota gałąź. Studia z magii i religii, Kraków 2017.
[4] Kowalik, Kosmologia dawnych Słowian, Kraków 2004.
[5] Komentarze do Polskiego Atlasu Etnograficznego tom 9/II Zwyczaje, obrzędy i wierzenia urodzinowe, Polskie towarzystwo Ludoznawcze, Wrocław- Cieszyn 2013.
[6] Stanisław Czernik: Trzy zorze dziewicze: wśród zamawiań i zaklęć. Łódź: Wydawnictwo Łódzkie, 1985.
[7] Zorian Dołęga Chodakowski, Julian Maślanka: O Sławiańszczyźnie przed chrześcijaństwem oraz inne pisma i listy. Warszawa: Wydawnictwo Naukowe PWN, 1967.

Autorka artykułu: Agnieszka Ptaszyńska
Korekta: Ewa Mszczuja Jabłońska
W ramach iSAP – Słowiańska Agencja Prasowa
CC- BY- SA 3.0