Łapanie koguta: wielowiekowa tradycja, czy zwykłe barbarzyństwo?

Łapanie koguta to jeden z najpopularniejszych obyczajów na Dolnych Łużycach, praktykowany do dziś w wioskach koło Chociebuża (niem. Cottbus), związany z zakończeniem żniw.

Łapanie koguta w niem. Bärenbruck/serbołuż. Barbuce 24.07.2021 ( dolnołuż. łapanje kokota w Barbuce)

Jak wykazały badania terenowe Wendisches Museum/Muzeum Serbołużyckiego w Chociebużu, zwyczaj ten, w latach od 1990 do 2011, był obchodzony jeszcze w 36 dolnołużyckich wsiach. Tradycja ta jest praktykowana głównie w sierpniu lub we wrześniu, w zależności od wsi. We wsi Bärenbruck/Barbuka w tym roku, czyli pierwszy raz po pandemii koronawirusa, łapanie koguta odbyło się już 24.08. Trzeci król żniw został zdyskwalifikowany, ponieważ złapał skrzydło koguta nie w galopie, ale w spoczynku. Dlatego musiano wyłonić nowego trzeciego króla, zaś jeździec, który nie stosował się do zasad, został wyłączony z zawodów. 

Skąd wziął się ten zwyczaj?

Już w starożytności kogut pojawia się w kulturze jako symbol  porannego odrodzenia słońca, a tym samym i życia. Z biegiem wieków nabiera w różnych kulturach niejednolitych znaczeń. Zawsze były one jednak w pewien sposób powiązane z płodnością, urodzajem oraz seksualną potencją męską. W średniowieczu krew koguta, jego wnętrzności oraz nawet kogucie odchody stanowiły lekarstwa i afrodyzjaki. W kulturach słowiańskich kogut był często przedstawiany na haftach czy wycinankach. W południowej Polsce na chlebie weselnym nierzadko umieszczano koguta z ciasta, mającego zapewnić młodej parze zdrowie oraz dużą liczbę dzieci. Jedna z teorii mówi, że kogut ma uosabiać u Serbów Łużyckich tzw. ducha wzrostu, znanego również w innych europejskich kulturach. Podążając tym tropem, kogut jest zabijany po zbiorach, ponieważ stracił już wtedy swoje siły, stał się stary i słaby. Śmierć starego koguta daje jednak życie nowemu kogutowi, który zajmuje jego miejsce i zapewnia dobre zbiory w nadchodzącym roku. 

Istnieje także inne wytłumaczenie na praktykowanie tej ciekawej tradycji, które ma swoje źródło w starych, przedchrześcijańskich wierzeniach Słowian. Także wśród Serbołużyczan zakorzenione było przekonanie, że kogut może znieść jajko. Z takiego jajka wykluwał się potwór, znany w polskich legendach jako bazyliszek. Dlatego Serbołużyczanie zabijali koguta, aby nie dopuścić do narodzenia takiego okropnego stworzenia. 

Jak wygląda łapanie koguta w dzisiejszych czasach?

Martwy kogut zostaje powieszony za nogi na belce, części specjalnej bramy, ozdobionej dębowymi liśćmi. Brama jest stawiana na łące lub ściernisku. Przez  bramę przejeżdżają młodzi chłopcy na koniach, próbując w galopie urwać głowę koguta. Ten, któremu uda się to niełatwe zadanie, zostaje pierwszym królem żniw. Drugim i trzecim królem są śmiałkowie, którzy zdobyli kogucie pióra. Dodatkową nagrodą dla każdego z królów jest także możliwość wybrania swojej królowej spośród wystrojonych w strój ludowy dziewczyn. Jedyna trudność polega na tym, że wyboru dokonuje się z zawiązanymi oczami. Każdy król, a także często jego koń, otrzymują także wieniec z liści dębu. Po zakończeniu obrzędu uczestnicy i widzowie idą uroczystym korowodem przez wieś. Te procesje kończą się w restauracji/lokalnej gospodzie, gdzie dalej świętuje się dożynki, a królowie ze swoimi partnerkami mają do odtańczenia symboliczny taniec. 

Czy pielęgnując ten stary, przedchrześcijański zwyczaj Serbołużyczanie łamią prawo?

Od czasu do czasu pojawiają się głosy, że stary serbołużycki zwyczaj łapania koguta jest okrucieństwem, czy też barbarzyństwem i powinien zostać zakazany. W latach 90. złożono nawet zawiadomienie do prokuratury, która miała sprawdzić, czy Serbołużyczanie łamią prawo zabijając koguta i urządzając opisane powyżej zawody o jego głowę oraz skrzydła.  Jednocześnie postawiono pytanie, czy tej prastarej tradycji wypadałoby zaniechać dla dobra zwierząt oraz ogółu społeczeństwa. Prokuratura jednoznacznie orzekła, że nie widzi podstaw do zabronienia Serbołużyczanom dalszego praktykowania łapania koguta w znanej od stuleci formie. Oficjalne oskarżenie Serbołużyczan wywołało jednak medialną debatę wśród mieszkańców Łużyc. 

Co o tym myślą sami Serbołużyczanie i czy ten zwyczaj rzeczywiście jest tak barbarzyński, że należałoby go zakazać?

W Europie istnieje wiele zwyczajów, w których zwierzęta odgrywają symboliczną rolę, ponieważ ich źródeł należy się doszukiwać w wierze przodków, w przypadku Serbołużyczan chodzi oczywiście o Słowian. Także Niemcy posiadają przykładowo zwyczaj jedzenia gęsi w dniu św. Marcina, czy też spożywania tzw. Karpfen “blau”, czyli potrawy z gotowanego karpia, w Sylwestra. Tutaj należy się zastanowić, czy martwy kogut cierpi bardziej, czy też mniej niż setki tysięcy gęsi oraz ryb, zabijanych tylko przy okazji specjalnych świąt, również z tradycyjnych przyczyn.

Rozważania nad  tym niełatwym tematem pozostawiam jednak ekspertom, ponieważ nie jestem ani wykształconym etykiem, ani filozofem i cieszę się, że tradycja łapania koguta, mimo wszystko, przetrwała do dnia dzisiejszego i nie została zastąpiona, jak w wielu regionach Europy, przez chrześcijańskie dożynki, gdzie często uczty żniwne przemieniają się w prawdziwe dionizyjskie libacje (czy upijanie młodzieży jest etyczne i humanitarne to kolejny temat na traktat filozoficzny).

Wbrew wszystkim krytykom, bez wyrzutów sumienia, będę brała udział w kolejnych łapaniach koguta w innych, dolnołużyckich wsiach, tak długo, jak młodzież będzie chciała kultywować ten obyczaj.

Autor artykułu: Justyna Michniuk
Korekta: Adrianna Patela
W ramach iSAP – Słowiańska Agencja Prasowa
CC  BY-SA 3.0 (tekst)