O procesie kształtowania się polskiej muzyki średniowiecznej. Na podstawie książki „Kultura muzyczna w początkach państwa polskiego”.

Data chrztu Polski jest jedną z najważniejszych dat w historii naszego państwa. Wbrew pozorom, decyzja o zmienieniu religii panującej podyktowana była głównie pobudkami politycznymi.

W X wieku wstąpienie Mieszka I do kręgu kultury łacińskiej nie tylko uczyniło księcia Polan równorzędnym partnerem dla innych chrześcijańskich władców, dzięki czemu mógł wchodzić z nimi w sojusze i układy polityczne, ale także uchroniło nasze historyczne granicę. W tamtych czasach wielu spośród chrześcijańskich możnych pod pretekstem misji ewangelizacyjnych organizowało łupieżcze wyprawy na państwa, które wciąż pozostawały przy swoich rodzimych wyznaniach.[1]

Wyprawy te, mimo że z założenia miały szerzyć religie miłosierdzia i przebaczenia, w praktyce organizowane były głównie dla korzyści finansowych oraz dla pozyskania wpływów na nowych ziemiach. Niestety, w trakcie ich w żaden sposób nie liczono się z zasadami swojej wiary, którą starano się popularyzować. Nieraz zabijano miejscową ludność ze szczególnym okrucieństwem, dzieci i młodzież sprzedawano na targach[2]. Mieszko, zdając sobie sprawę z ogromnego zagrożenia, postanowił porzucić swoją rodzimą wiarę na rzecz nowej religii, a co za tym idzie nowej, silniejszej pozycji na arenie europejskiej.

W jakim stopniu chrzest wpłynął na średniowieczne postrzeganie muzyki?

Mimo, iż decyzja o chrzcie była podyktowana wzniosłymi pobudkami politycznymi, to jej skutków możemy dopatrywać się w każdej – nawet bardziej przyziemnej dziedzinie życia ówczesnego społeczeństwa. Kultura łacińska rozwijająca się w Polsce od 966 roku miała ogromny wpływ między innymi na średniowieczną muzykę – pojawił się nowy ideał muzyczny musica ecclesiastica, czyli liturgiczny styl ludzi Kościoła [3].

Według Krzysztofa Moraczewskiego nowy styl był w Polsce jedynie zachodnioeuropejskim importem, który przez pierwsze stulecia nie cieszył się szerokim uznaniem społeczeństwa. Warto bowiem pamiętać, że proces zadomowienia się chrześcijaństwa w Polsce był rozłożony na kilka wieków. Musica Simplex, czyli muzyka ludowa w początkach średniowiecza wciąż była głównym nurtem muzycznym, a pieśń liturgiczna zarezerwowana była dla wąskiej, chrześcijańskiej elity[4]. Muzyka kościelna wprowadziła jednak ogromną zmianę, która dla współczesnych historyków stanowi bezcenne źródło informacji – zaczęto przelewać ją na papier. [5] We wcześniejszym (jak to określa Moraczewski) „rodzimym oceanie” muzycznym nie było miejsca na tego typu praktyki. Właśnie z tego względu bardzo trudno jest poznać muzykę dawnych Słowian. Jedynym sposobem jej odkrywania są znaleziska archeologiczne, ale także badanie pozostałości owej muzyki w polskim folklorze. Przekazywana z pokolenia na pokolenie muzyka staje się swego rodzaju ponadczasowym łącznikiem[6].

Jaką wartość mają źródła etnograficzne dla badania muzycznej kultury społeczeństw z oralnym sposobem przekazywania wiedzy idealne opisuje cytat Krzysztofa Moraczewskiego:

Muzyka i poezja, przekazywana bez pomocy pisma, a zatem nieświadome swej własnej historyczności staje się w ten sposób narzędziem kształtowania, by użyć określenie Maurice’a Halbwachsa, „zbiorowej pamięci” [7], a epos – jej najważniejszą figurą. [8]

Najwcześniejsze źródła pisane, czyli księgi liturgiczne dotyczące między innymi muzyki obrzędowej pojawiły się na naszych ziemiach dopiero w XI wieku . Były one sprowadzane z zachodnich kręgów kulturowych w celu rozwijania chrześcijaństwa. Przykładem takiej księgi może być między innymi „Sakramentarium tynieckie” czy „Codex aures Gnesnensis” (Ewangeliarz gnieźnieński, koniec XI wieku)[9]. Wspomniany wcześniej Sakramentarz Tyniecki jest niezwykle ważnym dziełem dla naszej kultury. Iluminowany rękopis powstał najprawdopodobniej w latach 1060-1080 w szkole kolońskiej. Przypuszcza się także, że rękopis był prezentem Bolesława Śmiałego dla Opactwa Benedyktynów w Tyńcu.[10] Niezwykle bogato zdobione kartki sekretarza barwione purpurą a zapisane złotem i srebrem oprócz pięknego wyglądu niosą za sobą niezwykłą wartość dla historii sztuki. W księdze znajdują się zarówno piękne całostronicowe miniatury (Maiestas Domini), jak i jedne z najstarszych zapisanych melodii śpiewów liturgicznych.[11] Dzięki sprowadzaniu na ziemie polskie zapożyczonych z zachodu ksiąg i pieśni liturgicznych w późniejszych latach również na naszych ziemiach powstawały religijne utwory – takie jak dobrze znana Bogurodzica[12]. Spisane pieśni z okresu średniowiecza są dla badaczy bezcennym źródłem informacji, ponieważ nie tyko zawierają nawiązania do przełomowych wydarzeń epoki, ale także pozwalają lepiej zrozumieć ówczesne społeczeństwo.

Polskie motywy we wczesnośredniowiecznych tekstach liturgicznych

Pierwszym znanym tekstem muzycznym w którym pojawiła się nazwa Polania jest sekwencja Annua recolamus umieszczona w rękopisie z Reichenau. Rękopis pochodzi najprawdopodobniej z około 1001 roku[13]. Sekwencja opowiada o życiu i działalności świętego Wojciecha. Sekwencja zawiera informację zarówno o Czechach, czyli kolebce życia świętego, jak i o Rzymie jako miejscu wstąpienia mężczyzny na drogę zakonną. Następnie w tekście opisana jest jego męczeńska śmierć w Prusach, gdzie święty kończy swój żywot. Polska w utworze wspomniana jest jako miejsce spoczynku ciała świętego Wojciecha. Napisanie Annua recolamus prawdopodobnie zostało zlecone przez samego cesarza Rzeszy Ottona III, aby uczcić pamięć zmarłego[14].

Omnis etas, omnis sexus

Utwór w odróżnieniu od Annua recolamus w całości poświęcony jest sprawie polskiej, skupiono się na kraju pogrążonym w żałobie po śmierci pierwszego króla Polski – Bolesława Chrobrego. Oryginalny tekst pieśni jest spisany po łacinie i zawarty w kronice Galla Anonima:

Omnis etas, omnis sexus, omnis ordo currite,
Bolezlaui regis funus condolentes cernite,
Atque mortem tanti viri simul mecum plangite.
Heu, Heu Bolezlaue, ubi tua gloria,
ubi virtus, ubi decus, ubi rerum copia?
Satis restat ad plorandum, ve michi Polonia.
Sustentate me cadentem pre dolore comites
Victuate mihi quesco condolente milites,
Desolati respondete: heu nobis hospites!
Quantus dolor, quantus luctus, erat pontificibus,
Nullus vigor, nullus sensus, nulla mens in ducibus,
Heu, heu cappellanis, heu ipsis omnibus.
Vos, qui torques portabatis in signum militie
Et qui vestes mutabatis regales cottidie,
Simul omnes resonate, ve, ve nobis hodie.
Vox matrone, que coronas gestabatis aureas
Et que vestes habebatis totas aurifriseas
His exute vestiatis lugubres et laneas.
Heu, Heu Bolezlaue, cur nos pater deseris,
Deus talem virum umquam mori cur permiseris,
Cur non prius nobis unam simul mortem dederis,
Tota terra desolatur tali rege vidua,
Sicut suo possessore facta domus vacua,
Tua morte lugens, merens, mutans et ambiqua.
Tanti viri funus mecum omnis homo recole,
Dives, pauper, miles, clerus, insuper agricole.
Latinorum et Slauorum quotquot estis incole
Et tu lector bone mentis, hec quicumque legeris,
Questo motus pietate lacrimas effuderis
Multum eris inhumanus, misi mecum fleveris.[15]

Przekład według ks. Mariusza Białkowskiego

Każdy wiek, każda płeć, każdy stan niech spieszy!
Przeżywajcie ze współczuciem pogrzeb króla Bolesława
i razem ze mną opłakujcie śmierć tak wielkiego męża!
Ach! Ach! Bolesławie, gdzie twoja chwała?
Gdzie moc, gdzie cześć?
Gdzie obfitość dóbr? Wystarczy, by płakać, biada mi Polsko!
Podtrzymujcie mnie padającą z powodu bólu, towarzysze,
Okażcie mi owdowiałej, proszę, współczucie żołnierze, opuszczeni odpowiedzcie:
Biada nam! O przybysze!
Jak wielki ból, jaki smutek ogarnął kapłanów!
Nie ma w wodzach żadnego zapału, żadnej przytomności,
ach, ach! kapelani, biada wszystkim!
Wy, którzy nosiliście łańcuchy zdobne na znak służby wojskowej,
i codziennie zmienialiście szaty godne króla,
wszyscy razem wołajcie: biada, biada nam dziś!
Wy matrony, które zakładałyście złote korony
i miałyście całe szaty ze złota,
zrzućcie je i przywdziejcie odzienie żałobne i szaty wełniane.
Ach, ach! Bolesławie, dlaczego, ojcze, nas opuszczasz?
Boże, dlaczego dozwoliłeś by umarł teraz taki mąż?
Dlaczego nie obdarowałeś nas wcześniej wspólną nam razem jedną śmiercią?
Cała ziemia jest opuszczona, owdowiała po tak wielkim królu,
tak jak dom opuszczony przez swego właściciela
z powodu twojej śmierci płacząc, smucąc się, zmieniona i niepewna.
Tak wielkiego męża pogrzeb uczcij ze mną wszelki człowiecze,
bogaty, ubogi, żołnierzu, duchowny, a także rolniku,
ilu tylko was jest mieszkańców Łacinników i Słowian!
I ty, czytelniku dobrego serca którykolwiek będziesz czytał te słowa, proszę, poruszony pobożnością wylej łzy.
Okażesz się nader nieludzki, jeżeli nie zapłaczesz ze mną.[16]

Interpretacja

Podmiotem lirycznym w utworze żałobnym (planctus) jest owdowiała kobieta, która płacze po polskim królu Bolesławie Chrobrym. Wielu znawców podjęło się interpretacji utworu, w tym autorka artykułu „Utrwalone w pieśni. Otton III, Bolesław Chrobry, Polska i Polacy w muzyce średniowiecznej” zawartym w książce „Kultura muzyczna w początkach państwa polskiego” autorstwa Agnieszki Budzińskiej-Bennett. Badaczka dostrzega w zrozpaczonej kobiecie personifikację Polski, która nie może pogodzić się ze startą tak znamienitego króla. [17] W utworze symboliczna kobieta nawołuje społeczeństwo do utrzymania żałoby po władcy, zwraca się do konkretnych grup społecznych. Nie zważa przy tym na podziały, na stan posiadania poszczególnej grupy.

Tekst trenu zapisany został w Kronice Galla Anonima. We wstępie do lamentu autor umieszcza opisy społeczeństwa po śmierci władcy:

„Skoro tedy król Bolesław odszedł z tego świata7, złoty wiek zmienił się w ołowiany8, Polska, przedtem królowa, strojna w koronę błyszczącą złotem i drogimi kamieniami, siedzi w popiele odziana we wdowie szaty; dźwięk cytry – w płacz, radość – w smutek, a głos instrumentów zmienił się w westchnienia. Istotnie przez cały ów rok nikt w Polsce nie urządził publicznej uczty, nikt ze szlachty, ani mąż, ani niewiasta, nie ustroił się w uroczyste szaty, ani klaskania, ani dźwięku cytry nie słyszano po gospodach, żadna dziewczęca piosenka, żaden głos radości nie rozbrzmiewał po drogach”[18]

Hac festa die (Tego dnia świątecznego)

Jest to kolejna sekwencja opowiadająca o życiu świętego Wojciecha – o jego męczeńskiej śmierci, a także ogromnej zasłudze świętego w utworzeniu polskiej prowincji kościelnej. Od utworu Annua recolamus różni się jednak miejscem powstania. Hac festa die jest bowiem pierwszym znanym łacińskim utworem stworzonym w całości na terenie naszego państwa. Łącznie na terenie Polski stworzono aż 140 sekwencji.[19]. Na temat miejsca i daty ułożenia pieśni jest wiele teorii. Pierwsza z nich głosi, że tekst do utworu powstał w roku 1090 w Gnieźnie, druga wskazuje na przełom XI i XII wieku, a ostatnia głosi, że utwór powstał w XIII wieku w zakonie norbertanów wrocławskich. [20]

Melodia do tekstu zaczerpnięta została z dwóch zachodnich sekwencji Hac clara die oraz Congaudent angelorum. [21]

Recenzja książki „Kultura muzyczna w początkach państwa polskiego”

Tytuł: Kultura muzyczna w początkach państwa polskiego
Wydawca: Muzeum Początków Państwa Polskiego w Gnieźnie, Instytucja Kultury Samorządu Województwa Wielkopolskiego
Współwydawca: Wydawnictwo „Triglav”
Redakcja naukowa: Anna Jabłońska, Magdalena Robaszkiewicz
Korekta: Marzena Krzyżanowska
Wydanie pierwsze: 2020

Graficzna część książki

Okładka zaprojektowana jest w sposób minimalistyczny, stonowany. Wykorzystano na niej dwa kolory: biały i niebieski. O ile kolor biały jest po prostu kolorem neutralnym, to barwa niebieska kojarzona jest ze spokojem. Kolor niebieski wykorzystany został także do oddzielenia poszczególnych części książki, ale także między innymi do napisania tytułów rozdziałów. Dzięki takiemu doborowi kolorystyki całość nie tylko jest bardzo spójna, ale także pasuje do naukowej, merytorycznej treści książki. Sama okładka przedstawia bezcenne znalezisko archeologiczne z terenu Opola – gęśle, chordofon pochodzący prawdopodobnie z XI wieku. Na tle instrumentu przestawiony jest fragment sekwencji „O preclara Adalbert” pochodząca z XV wieku. Oprawa graficzna przedstawia więc to, co jest w muzyce  najważniejsze: instrumenty oraz śpiew. Owo zestawienie zwraca uwagę także na ramy czasowe przedmiotów badań owej publikacji – obejmuje zarówno wczesne, jak i późne średniowiecze.

W książce umieszczone są liczne zdjęcia wystawy, średniowieczne miniatury, zdjęcia zrekonstruowanych instrumentów oraz rękopisy dawnych pieśni liturgicznych. Nie możemy zapomnieć także o katalogu zabytków, czyli 59-stronicowej części książki pokazującej oryginalne narzędzia dźwiękowe z minionych stuleci. Pozycja pod względem graficznym jest więc bardzo dopracowana, co przy tematyce książki jest bardzo potrzebne. Widok instrumentów w przeciwieństwie do „suchych” opisów pozwala bowiem na lepsze wyobrażenie sobie ich wyglądu i (w rezultacie) spotęgowanie wrażenie brzmienia instrumentu.

Spis treści

Książka podzielona została na 5 podstawowych części.

  • Wprowadzenie: obejmujące między innymi krótki opis wystawy czasowej „Kultura muzyczna w początkach państwa polskiego” prezentowanej w Muzeum Początków Państwa Polskiego w Gnieźnie.
  • Artykuły – jest to główna merytoryczna cześć książki. To właśnie w tej części umieszczone są prace naukowe znanych badaczy, muzykologów oraz kulturoznawców.

Autorzy artykułów: Dorota Popławska, Anna Jabłońska, Krzysztof Moraczewski, Agnieszka Budzińska-Bennet, Anna Gruszczyńska-Ziółkowska, Stanisław Mazurek

  • Katalog zabytków: znajdują się w nim zdjęcia i krótkie opisy znalezionych w czasie prac archeologicznych instrumentów
  • Bibliografia
  • Suplement zawierający szerszy opis wystawy w gnieźnieńskim muzeum.

Treść

Tak jak już wspomniałam, główną częścią „Kultura muzyczna w początkach państwa polskiego” są niezależne prace sześciu znawców. Każdy artykuł opisuje inny aspekt badania muzyki w wiekach średnich. Praca Agnieszki Budzińskiej-Bennett skupia się, między innymi, na pieśniach liturgicznych, oraz przywołuje ich przykłady, a Dorota Popławska dokonuje ogólnej klasyfikacji instrumentów w tamtych wiekach oraz podaje najważniejsze z każdej grupy. Inni badacze skupili się także na metodach poznawania dawno zapomnianej muzyki, a Anna Jabłońska opisała trudności czyhające na badaczy w tym procesie. Zwraca uwagę na to, że nie każde źródło historyczne przekazuje jedynie prawdę i trzeba patrzeć na nie krytycznym okiem – tekst, mimo iż pochodzący z dawnych wieków może być tylko wyobrażeniem lub wizją artystyczną autora. Artykuł, który niewątpliwie wyróżnia się od reszty jest tekst Stanisława Mazurka, w którym opowiada o pracy rekonstruktora instrumentów muzycznych oraz wartości jego pracy dla poznania dawnych dźwięków.

Jako że różne„Artykuły” napisane są przez kilku znawców, naturalnym jest że używają oni innego języka i stylu – mniej lub bardziej formalnego. Osobiście dla mnie bardziej atrakcyjne były prace w których zastosowany był mniej formalny język, a wartość merytoryczna przekazana została w lżejszej, bardziej przyjaznej formie. Jedną z takich części jest tekst Agnieszki Budzińskiej-Bennett „Utrwalone pieśni. Otton III, Bolesław Chrobry, Polska i Polacy w muzyce średniowiecznej”. Czytając jej tekst chwilami zapominałam, że czytam czysto naukową publikacje, a całość wydawała się lekką lekturą.

Mimo iż nie każdy styl poszczególnego autora przypadł mi do gustu, należy podkreślić, że w każdej części widać ogromną wiedzę i doświadczenie. Każdy z nich w swoim tekście umieścił bardzo przydatne informacje, które w rezultacie dały czytelnikowi pełny obraz złożoności pracy historyków i muzykologów. Bardzo wartościowe były także opisy wystawy w gnieźnieńskim muzeum, które dokładnie przedstawiły nam walory oraz zabytki owej ekspozycji.

Podsumowanie

Napisanie tej publikacji z pewnością wymagało ogromnego zaangażowania oraz wiedzy. Czytelnik po przeczytaniu książki będzie miał już szerokie pojęcie na temat pracy historyków lub muzykologów w kontekście badania muzyki dawnej. Osobiście brakowało mi opisów samej muzyki, a tym samym przekazania czytelnikowi jej piękna i walorów estetycznych płynących z jej słuchania. Skupiono się raczej na dostępnych źródłach w procesie jej poznawania. Zabrakło mi także szerszych opisów średniowiecznej musica simplex, czyli swego rodzaju muzyki ludowej, przedchrześcijańskiej. Nie jest oczywiście to niczym niezwykłym, ponieważ sami badacze niewiele wiedzą na jej temat. Jak podkreślał Krzysztof Moraczewski w swojej pracy umieszczonej w książce, przed przyjęciem chrztu na terenach dzisiejszej Polski nie wykształciła się tradycja zapisywania dźwięków, a jedynym znanym sposobem poznania muzyki Polan jest badanie jej w sposób etnograficzny. Jest to badanie jej pozostałości w kulturze ludowej – motywy pogańskie przekazywane drogą oralną z pokolenia na pokolenie. Publikację na pewno jednak warto przeczytać – oprócz muzyki w książce „przemycono” także wartość historyczną, chociażby opisując między innymi czasy panowania Bolesława Chrobrego na przykładzie poświęconej mu pieśni żałobnej po jego śmierci- „Omnis etas, Omnis sexus”.

Z pewnością poznanie kontekstu kulturalnego wieków średnich pozwoli także na lepsze zrozumienie ówczesnego społeczeństwa przez czytelników. Według mnie książka z całą pewnością jest warta polecenia, chociażby dzięki bardzo wartościowemu katalogowi zabytków umieszczonemu w publikacji.

 

Okładka książki “Kultura muzyczna…”
Książkę można zakupić na stronach wydawców:   Muzeum Gniezno  Triglav

Literatura

Autor artykułu: Julia Wenda
Korekta: Stanisław Lipski
W ramach iSAP- Słowiańska Agencja Prasowa
CC BY- SA 3.0