Germanie- bezpośredni poprzednicy plemion słowiańskich w Małopolsce

O autorze: Andrzej Baran pochodzi z województwa podkarpackiego, jest studentem na Uniwersytecie Rzeszowskim i z powodzeniem realizował dwa kierunki: historię oraz turystykę historyczną i kulturową. Ostatni z wymienionych kierunków zakończył obroną pracy dyplomowej, pt.: „Potencjał turystyczny średniowiecznych obiektów rekonstrukcyjnych w Polsce (na wybranych przykładach).” Andrzej, zwany w Stowarzyszeniu Słowian Doliny Wisłoki Palana Gera Jaczewojem, zajmuje się wsparciem merytorycznym podczas budowy osady w miejscowości Strzegocice.

Początek okresu wczesnosłowiańskiego w odniesieniu do terenów Małopolski przypada na początek VI w. kiedy zaczynają przybywać coraz to liczniejsze fale ludności słowiańskiej. Nowi osadnicy zajęli tereny niegdyś eksploatowane przez przedstawicieli kultury przeworskiej i wielbarskiej. Twórcami tychże kultur były plemiona germańskie.

Szacując do ok. I w. p.n.e. na terenie naszego kraju zanikały wzorce oraz wpływy związane z kulturą lateńską (celtycką). Ustępowała przed nowymi wzorcami, trafiającymi od północy wraz z nośnikiem, jakim byli Germanie – bezpośredni poprzednicy Słowian na terenie Małopolski. Pierwotnie plemiona germańskie zamieszkiwały Skanię (południowy obszar Szwecji i Norwegii) oraz półwysep Jutlandzki, skąd na początku pierwszego tysiąclecia p.n.e. rozpoczęli migrację na południe, wypierając tym samym Celtów z północnych, a także centralnych terenów dzisiejszych Niemiec. Kolejne duże grupy ludności, m.in. Wandalowie oraz Burgundowie, rozpoczęli podobne wędrówki na początku naszej ery i dotarły w swym marszu o wiele dalej, bowiem osiedlili się w przy ujściu Wisły oraz Odry.

Moneta wandalska, Classical Numismatic Group, CC BY-SA 2.5

Stopniowo posuwali się w głąb lądu, zajmując Wielkopolskę, Śląsk, Mazowsze oraz znaczną część Małopolski. Osadnictwo kultury przeworskiej oparło swe granice na polskiej stronie Karpat oraz środkowego biegu rzeki San. W wyniku prac archeologicznych zostały odnalezione liczne pozostałości po Germanach szczególnie w dolinach dużych rzek: Wisłoki, Sanu, Wisłoka oraz w górnym biegu Wisły. Osady przy powyższych ciekach tworzyły pewnego rodzaju skupiska. Tego typu wyspę osadniczą odkryto w pobliżu Rzeszowa w woj. podkarpackim. W szeregu miejscowości – Świlczy, Boguchwale, Rzeszowie Staromieściu oraz Olchowej zachowały się pozostałości po zabudowaniach mieszkalnych zarówno z okresu wpływów rzymskich, jak i Wielkiej Wędrówki Ludów. Germanie szczególnie mocno zagospodarowali tereny znajdujące się w terenie dorzeczu rzeki Wisłok pozostawiając po sobie liczne artefakty, które znamy z osad w Maćkówce, Tryńczy, Białobrzegach, Krośnie, Rogach oraz na stanowisku w Wietrznie. Również wiele skupisk kultury przeworskiej ulokowano w  dorzeczu Sanu w miejscowościach: Sanok, Lesko, Hłomcza oraz Pakoszówka. Oprócz śladów określanych jako pozostałości osad Wandalów, archeologicznym znakiem ich obecności na naszych ziemiach są zestawy zabytków, których większość stanowią artefakty składane w grobach jamowych i popielnicowych, ceramika tzw. terra sigillata, w formie naczyń o charakterystycznej ceglastej barwie, a także broń i narzędzia z żelaza.

Nazwa kultury stworzonej przez plemię Wandalów wywodzi się od Przeworska w  województwie podkarpackim, gdzie w miejscowości Gać położonej w pobliżu miasta odkryto cmentarzysko ludności germańskiej. Tereny Małopolski, podobnie jak Śląska, a  w mniejszym stopniu Wielkopolski oraz Pomorza podlegały silnym wpływom emitowanym z imperium rzymskiego, a szczególnie z pogranicznych prowincji cesarstwa, tj. Recji oraz  Panonii. Z rzymskich warsztatów często napływały luksusowe, bogato zdobione wyroby, składane wraz z popielnicami do grobów arystokracji plemiennej Germanów.

Rozmieszczenie plemion germańskich na przełomie er, Jani Niemenmaa, CC BY-SA 3.0

Brutalne zdobycie i ograbienie Rzymu w 455 r. wpłynęło negatywnie na ogólny wizerunek Wandalów. Niemniej, nie byli ludem opierającym się wyłącznie na brutalnej sile. Przedstawiciele kultury przeworskiej szczególnie rozwinęli produkcję wyrobów żelaznych, płóciennych oraz tych o charakterze ozdobnym, zostawiając daleko pod tym względem przybyszów ze wschodu – Słowian. Kultura przeworska od początku III wieku n.e. zmuszana była do wycofywania się z terenów najbardziej wysuniętych na północ.  Powodów zanikania kultury na Mazowszu i Wielkopolsce, a wzmożenia jej na terenie Małopolski należy doszukiwać się w wędrówkach kolejnej grupie ludności germańskiej, mianowicie Gotów i Gepidów. Począwszy od schyłku II w. n.e. rozpoczęli proces kształtowania własnej kultury (wielbarskiej) na prawym brzegu Wisły systematycznie penetrując kolejne połacie ziemi. Ekspansję kulturową prowadzili podążając w kierunku południowo-wschodnim, by  ostatecznie dotrzeć znad polskich wybrzeży aż do północno-zachodnich brzegów Morza Czarnego.

Mimo rozłamu plemienia gotów na Wizygotów (West Goths) oraz Ostrogotów (East Goths), tym ostatnim udało się utworzyć na terenie południowej Ukrainy i północnej Rumunii silny związek plemienny, do którego należały również grupy Słowian oraz Sarmatów. Według większości badaczy przyczyna tak dalekiej migracji plemion germańskich leży w specyfice ich funkcjonowania i organizacji. Podstawą ich życia była uprawa roli, a nie, jak uważa się powszechnie, najazdy oraz wyprawy łupieżcze na sąsiadów. Oczywiście nie należy przyjmować, że Wandalowie, Goci i Gepidowie byli ludnością nastawioną całkowicie pokojowo. Takie twierdzenie byłoby sporym błędem, ponieważ podważałoby ich potencjał i walory militarne, tak bardzo cenione u schyłku istnienia zachodniego cesarstwa rzymskiego. Prawdą jest, że Germanie przemierzyli tak ogromne obszary ciągle poszukując nowych terenów obfitujących w żyzną glebę. Co się tyczy rabunków, mordów na nieszczęsnej ludności lokalnej zamieszkującej teren przemarszu Germanów, czy napadów na mieszkańców Imperium Romanum, to tego rodzaju działania u   schyłku starożytności oraz we wczesnym średniowieczu, były najprostszym sposobem na uzupełnienie braków w zasobach związanych chociażby z żywnością.

W drugiej połowie IV w. n.e. obszary południowo-wschodniej Polski stały się areną szerokich przemian. Kultura przeworska i wielbarska uległa drastycznemu załamaniu. Nastąpił kryzys demograficzny, a obszar Małopolski znalazł się w orbicie wpływów ludu określanego jako przyczyna niestabilności. Otóż, w II połowie IV wieku na stepy Nadczarnomorskie przybyli z centralnej Azji straszliwi koczownicy. Hunowie, będący wyśmienitymi łucznikami konnymi, przenosząc się z miejsca na miejsce, najeżdżali sąsiednie ludy, by w ten sposób zdobywać wszystko, co   niezbędne do życia. Nie siali, nie zbierali, nie budowali, hodowali jedynie stada owiec, koni oraz wołów utrzymując się w głównej mierze z grabieży. Gdzie przybywali, tam siali grozę i zniszczenie. Sami Rzymianie opisywali Hunów jako niskich, krępych, skośnookich, o  wygiętych nogach demonicznych jeźdźcach. Co więcej, koczownicy, aby zapobiec rośnięciu zarostu nacinali twarze ostrzami tworząc szpecące blizny, które jeszcze bardziej wpływały na ich obraz bezlitosnych barbarzyńców. Przekonali się o tym Alanowie – kolejny lud wyodrębniający się z czasem od Sarmatów, zamieszkujący teren na północ gór Kaukaz. Niedobitki nie wcielone do armii zwycięskiej szukały schronienia w obrębie związku Ostrogotów, na których spoczął wzrok Hunów. Najeźdźcy kierując się w swym pochodzie na  zachód starli się z głównymi silami Wschodnich Gotów. Germanie nękani ostrzałem oraz szarżami konnicy na idealnie nadającym się do tego terenie, jakim były stepy Nadczarnomorskie, nie byli w stanie oprzeć się najeźdźcom. Ponosząc druzgocącą porażkę w  bitwie w 375 r., popadli w straszliwą zależność. Przegranych sprzedawano w niewolę bądź obarczano wysokimi daninami, których wysokość niejednokrotnie skazywała na śmierć głodową. W obawie przed dalszą ekspansją Hunów, część niepodbitej ludności germańskiej z  zachodnich obszarów, zdecydowała się na migrację. Byli to Goci z zachodniej części związku Ostrogotów oraz ich sąsiedzi – Wizygoci, którzy również doznali porażki w  konfrontacji z koczownikami.

Plemiona składające się z całych rodzin i  ich dobytku, rozpoczęły wędrówkę w kierunku zachodnim oraz południowym. Ucieczka Gotów oraz szerzące się opowieści o bezlitosnych Hunach, z czasem popchnęły również inne plemiona Germanów – także tych z terenów Małopolski – Wandalów, Gotów oraz Gepidów do wspólnej migracji nazwanej Wielką Wędrówką Ludów. Z terminem tym powszechnie kojarzy się ruch jedynie plemion germańskich. Jest to niepełny obraz rzeczywistości, ponieważ wielokrotnie do migrujących dołączała również ludność słowiańska oraz inne grupy etniczne, chociażby stepowi Alanowie. Towarzyszenie w wędrówkach ludności germańskiej było podyktowane nie tylko strachem przed przybyciem Hunów, ale wynikało też z ciekawości i  chęci czerpania z  dorobku kulturowego i technologicznego Germanów.

Wielka wędrówka ludów z IV–VII wieku, M-Koszowski, CC BY-SA 3.0.

Migracje ludności oraz działania wojsk Hunów wkraczających w niewielkich oddziałach na tereny Małopolski, spowodowało jej znaczne wyludnienie. Pod koniec V wieku na przerzedzone obszary zaczęły napływać fale nowych osadników. Byli to  Słowianie, o  wysokim potencjale demograficznym, lecz niskim poziomie kulturowym oraz technologicznym. Należy wspomnieć fakt, iż na obecne tereny Polski już w wiekach wcześniejszych przybywały grupy ludności słowiańskiej, lecz największa ich ilość napłynęła właśnie w pierwszych wiekach średniowiecza.

Jest kilka teorii dotyczących genezy pierwotnych terenów zamieszkałych przez Słowian, lecz najbardziej prawdopodobna jest ta wskazująca na obszary południowej Białorusi oraz północnej Ukrainy, a więc dorzecza Dniestru i Prypeci. Warto podkreślić, że w czasie Wielkiej Wędrówki Ludów nie wszyscy Germanie uciekli na zachód. Na terenie południe Polski pozostała nadal część ich populacji. Najczęściej była to ludność biedna, znacznie rzadziej rodziny wojowników czy elity plemienne. Co skłaniało ludność do pozostania, mimo tak wielkiego niebezpieczeństwa ze strony brutalnych koczowników? Potencjalnych powodów może być wiele. Jednak dla przeciętnej rodziny plemienia germańskiego utrzymującej się z uprawy ziemi, migracja, a tym samym niemożność pozyskania corocznych plonów, były w wielu przypadkach synonimem śmierci głodowej.

Podobnie jak w okresie średniowiecza, u schyłku starożytności śmierć wynikająca z braku pożywienia powszechnie utożsamiano z najokrutniejszą jej formą, formą skutecznie hamującą prostych ludzi do dalekich wędrówek w nieodkryte dotąd tereny. Rodziny, które zdecydowały się migrować nie podróżowały samotnie, lecz dla bezpieczeństwa, łączyły się w większe grupy często o  liczebności powyżej kilkudziesięciu tysięcy. Jednakże takie rozwiązanie niosło za sobą problemy natury logistycznej związanej z  wyżywieniem. Skromne zapasy żywności, zwierzęta zabrane przez migrujących szybko zostały skonsumowane, a zbieractwo czy polowania nie wystarczały by wyżywić tak liczne grupy, dlatego szukano innych sposobów by zaspokoić głód i pragnienie. Nagminnie ratunkiem okazywały się grabieże na terenach przemarszu ludności, szczególnie były to  nieobwarowane osady mieszkalne. Niemniej, wielokrotnie tak radykalne działania nie przynosiły większych korzyści, ponieważ okoliczni mieszkańcy uciekli zabierając swoje dobytki lub zostały zrabowani przez przechodzące wcześniej inne grupy migrantów. Często spotykanym wariantem migrujących plemion było zwrócenie się o pomoc do władców Cesarstwa Rzymskiego. Ci wielokrotnie pozwalali się osiedlić na terenach przygranicznych, których za cenę obiecanego pożywienia grupy Germanów miały bronić. Niestety historia dobitnie pokazała jak kruche były to obietnice. Wyzysk i chęć wzbogacenia się samych cesarzy, a w jeszcze większym stopniu urzędników państwowych były nader widoczne. Wyznaczeni do kontroli oraz zaopatrywania Wizygotów dostojnicy cesarscy dopuszczali się różnorakich działań korupcyjnych. Nie tylko nie dostarczali przyrzeczonych dóbr, ale srogimi podatkami pozbawiali osadników ostatniego owocu ich pracy. Nic więc dziwnego iż głodni oraz odarci z dumy germańskiej Wizygoci zbuntowali się przeciwko łasce Cesarstwa. Jak szarańcza wlali się w głąb Bałkanów, paląc i grabiąc to, co w ich mniemaniu im się należało za wierną służbę Konstantynopolowi. Gniew i siłę buntowników odczuł sam Cesarz Walens, który zginął w bitwie pod Adrianopolem w 378 r. próbując powstrzymać hordy barbarzyńców przed dalszym pochodem.

Huńska fibula z motywem głowy konia, domena publiczna.

Według najnowszych szacunków naukowców na przełomie IV i V wieku na teren całej Europy zamieszkiwało nie więcej niż 30-35 mln. ludzi, a w czasie najintensywniejszych wędrówek, to jest w okresie kilkudziesięciu lat po 375 r., mogło emigrować aż 2 do 3,5 mln ludności. Tak ogromną ilość uciekinierów zdają się potwierdzać dane określające liczebność największych plemion germańskich. Paweł Diakon opisujący m.in. Longobardów oszacował ich mnogość na 200 tysięcy. Należy jednak podkreślić, iż w tak licznej grupie sprawni wojownicy nie przekraczali 10-15% z ogółu wszystkich migrujących. Idąc tym właśnie tropem należy wskazać liczby innych plemion, które raz za razem próbowały sforsować granicę Cesarstwa Rzymskiego, bądź to na Dunaju, bądź to na Renie.

Dwudziestotysięczne bandy z tzw. barbaricum były normą, a niekiedy ich liczba oscylowało wokół 40 tysięcy. Podobnie jak w przypadku wyżej przedstawianych Longobardów można uznać, iż liczebność tych ogromnych plemion mogła sięga nawet 400 tysięcy ludzi. Oczywiście tak pokaźnych, czy tych nieco mniejszych grup było bardzo niewiele, bowiem zalicza się do nich jedynie Wizygotów, Ostrogotów, Wandalów, Franków, Burgundów, Swebów oraz Longobardów. Ale musimy pamiętać, że poza wymienionymi plemionami istniały również o  wiele skromniejsze społeczności jak choćby Cymbrowie czy Alamanowie. Dodając do tych ogromnych oraz mniejszych plemion germańskich ludność, która dołączała się do migracji, jak choćby indoirańscy koczownicy – Alanowie, faktycznie suma wszystkich migrujących może wynieść kilka milionów ludzi. W odniesieniu do Małopolski badacze twierdzą stanowczo, iż z tych słabo zaludnionych terenów, nie wywędrowało więcej niż 100 tysięcy mieszkańców. W takowej liczbie przeważały kobiety i dzieci, osoby stare, chore, a  także te osłabione w wyniku głodu i chorób. Zdecydowaną mniejszość stanowili silni, wyszkoleni wojownicy zdolni do skutecznych napadów łupieżczych.

Poprzez napływ ludności słowiańskiej, Goci oraz Wandalowie, którzy zdecydowali się pozostać w Małopolsce stają się mniejszością etniczną. Co więcej, w przeciągu kilku wieków nieliczni Germanie, pomimo swej wyższości technologicznej i kulturowej, porzucają swą spuściznę w procesie asymilacji do kultury słowiańskiej. Przyjmują język, zwyczaje plemion, z którymi mimowolnie przyszło im egzystować.

Autor artykułu: Andrzej Baran, Stowarzyszenie Słowian Doliny Wisłoki – Palana Gera
Korekta: Stanisław Lipski
Dla iSAP – Słowiańska Agencja Prasowa
Nie podlega zasadom przedruku artykułów

Literatura