Nawia – czyli szeptuchowa antologia

O każdym opowiadaniu można by napisać kilka słów. Ja jednak skupię się na tych, które w jakiś osobisty sposób przypadły mi do gustu.

Autorzy: Katarzyna Berenika Miszczuk, Marta Krajewska,
Anna Szumacher, Jagna Rolska, Rafał Dębski, Martyna Raduchowska,
Marcin Podlewski, Marcin Mortka.

Tytuł: Nawia
Wydawnictwo: Uroboros
Ilość stron: 415
Data premiery: 2021-10-27

Na antologię Szeptucha składa się osiem opowiadań okraszonych, ogólnie pisząc, klimatem słowiańskiej mitologii. Sam tytuł Nawia nie przewija się we wszystkich opowiadaniach. Jednak jeśli doczytamy podtytuł, który brzmi: Szamanki/Szeptuchy/Demony, no to już śmiało możemy tych postaci w tekstach szukać. I nawet dość sporo ich znajdziemy. 

Pierwsze opowiadanie otwierające antologię szeptuchowo–słowiańsko–demoniczną, to Płacz cichą nocą się niesie Katarzyny Bereniki Miszczuk. Autorka osadziła akcję około stu lat temu, gdzieś w pobliżu Łysej Góry, w świecie, w którym słowiańscy bogowie są wciąż żywi, a upiry ciągle groźne. Są to Bieliny znane nam z cyklu Kwiat Paproci. Fajnie jest wrócić do znajomych miejsc. Oczywiście pojawia się tytułowa szeptucha, która jak tylko może (i chce) pomaga okolicznej ludności tam, gdzie tradycyjna medycyna rady nie daje. Przyznam, że czytałem kilka recenzji Nawii i akurat to opowiadanie zostało wskazane jako lekko kontrowersyjne, zwłaszcza w odniesieniu do niedawnych wydarzeń w kraju. Osobiście zrozumiałem to opowiadanie dość dosłownie i nie upatruję się tu negatywnego podejścia do wyborów kobiet. Cóż, niech każdy oceni sam. 

Echa Wilczej Doliny

Bardzo miło mi było kolejny raz wejść do Wilczej Doliny w opowiadaniu Marty Krajewskiej Jezioro Cię kocha. Mimo, iż nie spotkamy w niej Wendy, ale za to będzie tam Chaberka – więc znów „jak w domu”. Znaczy w Dolinie. Akcja opowiadania została bardzo skrupulatnie wpleciona w cały stworzony przez autorkę świat Wilczej Doliny. Ostatnio przeczytałem w jednym z jej wpisów, bodajże na Facebooku, że żałuje zakończenia przygody z Doliną. Owszem, część bohaterów już nie wróci, ale przecież pozostali inni. To opowiadanie wyśmienicie pokazuje, że można rozszerzać tak doskonale wykreowany świat o małe wątki poboczne, które z czasem może rozwiną się w osobną gałąź.

Medvid raz jeszcze

Na samym końcu Nawii spotkałem również znajome mi postacie. Wśród wichury łamiącej drzewa i zrzucającej konary na podróżnych, wpadłem na Księcia Bolka z małżonką i całkiem sporą świtą. Czyli ponownie Marcin Mortka powrócił do początków chrześcijaństwa w Polsce i wezwał bohaterów opisanych w Żółtych Ślepiach. Jest także i mój ulubieniec – kot Trutek. Tu, między zagłuszającymi odgłosami potężnego wiatru, przekonamy się, że jak doprowadzić do furii człowieka, to i Leszy oklep zbierze.

Różnorodność podejścia

Pozostałe opowiadania także mi się spodobały, zwłaszcza indywidualnym podejściem do tematu antologii. Konsultantka Marcina Podlewskiego to genialna opowieść o tworzeniu i trwaniu wiary bądź religii. Tu nasuwają mi się słowa Terrego Pratchetta: „Wiara jest pokarmem bogów” i myśl, że coś, co już minęło, może zostać ponownie powołane do życia. Wystarczy odrobina wiary. W innych opowiadaniach trafimy między innymi na teren wykopalisk, gdzie grupa studentów organizuje obóz archeologiczny wraz z kilkoma naukowcami z własnej uczelni, ale także i z zaproszonymi gośćmi zagranicznymi. Wszystko idzie miło, szybko i sprawnie ale coś, ktoś, jednak knuje. Akurat w przypadku tego opowiadania przypomniały mi się czasy, kiedy z kolegami kopaliśmy u wylotu jaskini Biśnik na Jurze. Te opisy przyrządzania kanapek z dżemem, wypraw po ciepłe piwo i przerw na fajeczkę z obowiązkowym krzykiem prowadzącego wykopki: „Wypad z wykopu z tą fają!”. W dalszej części antologii poznamy pewną szeptuchę, co to pod chałupą całkiem zacne SPA posiada, księdza, który Biedronki postawić nie chce, dziwnie zieleniejącą wnuczkę i podmokłą wiejską parcelę. 

Komu i kiedy?

Nawia to bardzo przyjemny zbiór opowiadań świetnych autorów. W kilku przypadkach trafimy w znajome nam miejsca, jeśli znamy wspomniane wcześniej Kwiat Paproci, Wilczą Dolinę lub Żółte Ślepia. Napisany lekko, często z humorem, bez scen przemocy i walki. No okej, mordobicia Leszego nie uwzględniając. Podejście pisarzy do tematu jest bardzo różnorodne. Znajdziemy szeptuchy, wiedzące, bogów i to nawet kilkudziesięciu, gdyż Loki i Anubis także się przewijają. Czasem jest całkiem ciemno, czasem lekko mrocznie, a czasami jasno i ciepło. Dla każdego coś miłego. Raczej nie można doszukiwać się w tych opowiadaniach wielkich historii, ale moim zdaniem każde z tych opowiadań może być świetnym początkiem czegoś więcej.

Okładka książki “Nawia”.

Książkę można zakupić na stronie wydawcy: KUP KSIĄŻKĘ

Autor artykułu: Marcin Patela
Korekta: Adrianna Patela
W ramach iSAP – Słowiańska Agencja Prasowa
CC BY-SA 3.0