Ładowanie

Co łączy Swaroga z alkoholem?

słowiańska gościnność

Co łączy Swaroga z alkoholem?

W poprzednim artykule o boskim kowalu z mitologii Słowian i Bałtów skupiliśmy się na sylwetce bóstwa na najbardziej ogólnym poziomie. Poznaliśmy boga-kowala jako wiernego towarzysza gromowładcy, który przekuł podziemne złoto w ciała niebieskie i zawiesił je na nieboskłonie. Poznaliśmy też mit o wziemiozstąpieniu bóstwa oraz przybliżyliśmy jego ogniową naturę. Teraz przyjrzymy się związkom kowala z alkoholem oraz szczególnej roli, jaką trunek odegrał w południowosłowiańskim micie o potopie. Co łączy Swaroga z alkoholem?

[iSAP: Co łączy Swaroga i Swarożyca z zaświatami?]

Tak jak poprzednio, punktem wyjścia dla naszych teoretycznych rozważań będą prace Andrzeja Mierzwińskiego, zwłaszcza „Biesiady w rytuale pogrzebowym nadodrzańskiej strefy pól popielnicowych”. Badacz skupił się na osadzeniu biesiadności pogrzebowej w strukturze obrzędu przejścia na przełomie epoki brązu i wczesnej epoki żelaza u społeczności Nadodrza.[1] Szczególnie cenne będą te fragmenty pracy, w których autor rekonstruuje funeralną symbolikę alkoholu oraz związki metalurgii z biesiadnością. Zanim przejdziemy do szczegółowej analizy podań, przybliżmy ich fabułę, zaczynając od opowieści o potopie. 

Swaróg i mit o potopie

W najbardziej znanej wersji mitu, odnotowanej w wielu wariantach u Słoweńców, pierwsi ludzie żyli szczęśliwie w dolinie otoczonej wysokimi górami, ale wiedzieli, że pewnego dnia nadejdzie potop i wszystkich zabije. Z tego powodu wysyłano codziennie strażnika na szczyt najwyższego wzniesienia, aby obserwował okolicę i ostrzegł zawczasu pozostałych, gdyby zbliżało się niebezpieczeństwo. Okazało się jednak, że strażnik nie był w stanie dostrzec zagrożenia, ponieważ potop sprowadzili na siebie sami mieszkańcy doliny. 

swaróg dadźbóg

Dadźbóg. Autor: Maxim Kuleshov. Na prawie cytatu.

Według wszystkich znanych wariantów mitu, wewnątrz doliny znajdowało się jajo. Strumienie nawadniały ziemię, czyniąc ją żyzną, a ludzie w ogóle nie musieli pracować. Chcieli zobaczyć, co jest w jaju, ponieważ całe szczęście pochodziło z niego. Zebrali się wokół jaja, chociaż stare księgi ostrzegały, że nikomu nie wolno się do niego zbliżać, i jajo rozbili. W konsekwencji Bóg ukarał ludzkość, zsyłając potop. Na skutek olbrzymiej powodzi cała dolina została doszczętnie zalana. Ocalał jedynie strażnik przebywający na najwyższym wzniesieniu. Gdy zobaczył wielką wodę zalewającą dolinę, wspiął się na wysokie drzewo, prosząc bogów o pomoc. Okazując miłosierdzie, bóg Kurent spuścił winorośl, opierając ją o wierzchołek drzewa. Przez dziewięć lat mężczyzna żył na winogronach, ponieważ tyle trwał potop. Po wszystkim wody się cofnęły, a mężczyzna uratowany przez Kurenta pozostał jedynym ocalałym człowiekiem. W zamian musiał obiecać Kurentowi, że będzie pił i kochał wino.[2] 

[iSAP: Jak chroniono się przed słowiańskimi demonami?]

Kurent

Kurent jest tajemniczym bóstwem z mitologii Słoweńców, nie występującym pod tym imieniem nigdzie indziej. Bóg ten często pojawia się w kontekście alkoholu. Był to główny powód, dla którego dopatrywano się w nim słowiańskiego odpowiednika Dionizosa. Przykładowo, według rekonstrukcji Ivana Grafenauera, Kurent był lunarnym bogiem wina i przyjemności. Bardzo możliwe, że podobnie jak wiele innych mitycznych postaci w Słowenii, Kurent jest bóstwem synkretycznym. Na przestrzeni lat wchłonął wierzenia o kilku innych bogach słowiańskich, a być może również trackich. Dowodem tego może być słoweński zwyczaj zwany Kurentowaniem (słoweń. Kurentovanje), odbywającym się w zapusty. Głównymi postaciami są tzw. kurenty, których zadaniem jest przegonić zimę i złe duchy oraz przywitać wiosnę. 

Kurent na Księżycu

Janez Bilc zapisał legendę o Kurencie w okolicach Ilirskiej Bistricy, według której Kurent, nie mogąc dostać się do nieba, przerzucił swój płaszcz przez niebiańskie wrota, usiadł na nim i oznajmił wszystkim wokół, że nie ma zamiaru się nigdzie ruszać. Za karę został zesłany na Księżyc, gdzie widać po dziś dzień, jak nieustannie pracuje kowalskim miechem. To nie jedyne podanie, w którym Kurent występuje w roli kowala. Postać Kurenta była integralną częścią południowosłowiańskich bajek ludowych „Kowal i diabeł” (ATU 330). W słoweńskich wariantach bohater oszukuje diabła lub śmierć, przytwierdzając ją do magicznego drzewa lub krzesła, aby tym przewrotnym sposobem uzyskać nieśmiertelność. Ostatecznie, zmęczony długim życiem, odchodzi do Nieba lub na Księżyc. Ciemne plamy na powierzchni Księżyca były postrzegane przez Słoweńców jako praojciec, ktoś, kto pomógł odbudować rasę ludzką po potopie i jest odpowiedzialny za plony.[3]

księżyc pełnia

Plamy na Księżycu. Domena publiczna.

Wątek o śmierci uwięzionej na gruszy analizowaliśmy szczegółowo w poprzednim artykule, opierając się na materiale źródłowym pochodzącym z ziem polskich, dlatego odsyłam do niego wszystkich zainteresowanych. To, czego brakowało w podaniach wschodnich i zachodnich Słowian, to podkreślenie ścisłego związku boga-kowala z alkoholem. To bardzo ważny trop, ponieważ Mierzwiński zauważył, że przełom epoki brązu i wczesnej epoki żelaza przyniósł znaczne zmiany w obrzędowości pogrzebowej, a przez to ceramice grobowej. Pojawiają się wówczas w dorzeczu Odry rozbudowane zestawy naczyniowe, świadczące o wprowadzeniu naddunajskich zwyczajów biesiadnych. Taka zmiana w obrzędowości musiała znaleźć ujście w mitach. 

Swaróg i alkohol

Mortualne nawiązania obrzędowości libacyjnej i biesiadnej są poświadczone w strefie górno- i środkowonaddunajskiej od zarania epoki pól popielnicowych. Jeśli uznać Kurenta za odpowiednik Swaroga, jego związek z alkoholem byłby kolejnym elementem pasującym do układanki. W schrystianizowanych podaniach twórcą wszelkich używek, w tym alkoholu, jest diabeł. Opowiadano, że tytoń wyrósł na mogile pewnego wielkiego czarownika, który za swą wiedzę zaprzedał duszę diabłu.[4] Według podań, bajek, wierzeń, legend i przypowieści o charakterze dydaktyczno-moralizatorskim, raczenie się alkoholem jest przyczyną agresji, utraty sił, trwonienia majątku, podejmowania ryzykownych działań, podatności na manipulację etc.[5] Alkohol w kontekście Welesa ma więc zawsze konotacje demoniczne i jest naznaczony piętnem śmierci. 

słowiańska gościnność

Autor: Andriej Szyszkin. Na prawie cytatu.

Jeśli założymy, że z racji na szkodliwe właściwości alkoholu jego twórcą w przedchrześcijańskiej mitologii Słowian był Weles, to mamy do czynienia z podobnym tokiem rozumowania, jak w przypadku ognia i metalu, będących na początku świata w posiadaniu mocy podziemnych. Według niektórych wariantów mitu o potopie, Kurent nie tylko ocalił ostatniego człowieka od zagłady, zsyłając winorośl, ale również „zlitował się i sprawił, że wody się cofnęły”.[6] Z jednej strony świadczy to o olbrzymiej mocy sprawczej boga-kowala, a z drugiej po raz kolejny stawia go w roli zbawcy ludzkości. Przypomina tym samym wschodniosłowiańskiego Swaroga, który ustanawia zręby cywilizacji działając na rzecz swej wspólnoty, oraz litewskiego Kalvisa, którego charakterystyczną zdolnością była neutralizacja wpływów Velniasa. 

To wszystko żart

Słoweńcy wierzyli, że Kurent był ojcem żartów i opowiadali o nim wiele zabawnych historii. Szczególnie godna uwagi jest bajka o jego magicznych skrzypcach. Podobno ilekroć Kurent na nich grał, wszyscy musieli tańczyć i nikt nie słyszał niczego poza melodią, którą grał.[7] Velnias według litewskich przekazów również lubił muzykę i grał na instrumentach. Z tego powodu często pokazywał się ludziom przybrawszy postać muzykanta, a ulubionym instrumentem Velniasa były skrzypce.[8] Polska bajka ludowa opowiada z kolei historię o tym, jak Maciek, wiejski muzykant, powraca z piekła szczęśliwie dzięki zaczarowanej fujarce, która pomaga mu swym dźwiękiem pokonać diabła i znosi czar diabelskich skrzypiec.[9] Maćka muzykanta łączy z kowalem ich podróż w zaświaty i neutralizacja wpływów sił chtonicznych. 

Wacław Potocki, jeden z głównych twórców polskiego baroku, porównał skrzypce przygrywające do tańca, oddziaływanie ich dźwięku, jak i w ogóle muzyki do działania alkoholu. Zaznaczył to już w tytule swojej fraszki „Trunek i muzyka dowcip ostrzą”. Moim zdaniem podobny ciąg skojarzeń sprawił, że u Słoweńców utożsamiano ze sobą alkohol i skrzypce, przez co obie rzeczy stały się atrybutami Kurenta, a sam alkohol z substancji szkodliwej i destrukcyjnej dla organizmu człowieka, przekształcił się w rytualną ciecz o właściwościach magicznych. Wygląda na to, że boski kowal ujarzmił alkohol i skrzypce na takich samych zasadach, jak zrobił to z ogniem i złotem na początku świata. 

[iSAP: Tajemne życie seksualne kobiet w średniowieczu]

Andrzej Mierzwiński powołuje się w swojej pracy na symbolikę alkoholu jako magicznego środka spełniającego funkcję mediacyjną i integracyjną. Jego zdaniem, upojenie i ofiary libacyjne towarzyszyły momentowi włączenia zmarłego do społeczności przodków, ułatwiając mu jednocześnie ponowne nawiązanie relacji z żywymi. Poprzez upojenie uczestnicy pogrzebu doświadczali zjednoczenia doczesnego i pośmiertnego segmentu wspólnoty. Upojenie alkoholem dokonywało się zatem w imieniu i na rzecz zmarłego. 

Mierzwiński proponuje dalej utożsamienie rytualnej skuteczności alkoholowego upojenia z magią przemiany metalurgicznej. Zwraca przy tym uwagę, że szerokie zastosowanie techniki odlewu w jednorazowych formach wiązało się ze wzrostem zapotrzebowania na wosk, a pochodną tej zależności stała się obfitość miodu, co sprzyjało jego rytualnemu zastosowaniu. Brąz-wosk-miód oraz ogień zaczęły więc tworzyć nierozdzielny i dopełniający się układ. Kurent co prawda łączony jest przez Słoweńców jednoznacznie z winem i winoroślami, a nie miodem pitnym, ale pamiętać również należy, że najsłynniejszym słoweńskim alkoholem są właśnie wina, przez co mit mógł z czasem przybrać cechy bajki ajtiologicznej. Dodatkowo znamy całą masę pieśni życzących z powtarzającym się refrenem „Wino, wino zielone”, a Jan Bystroń zauważył, że „zielone wino, słodki miód” to typowe przykłady stałych połączeń w wielu ich wariantach. 

Pogrzebowe znaczenie alkoholu 

O piciu miodu na pogrzebach i mogiłach zaświadczają kroniki. Po zamordowaniu męża Olgi przez Drzewian takie posłała do nich księżna Olga żądanie: „Oto już ku wam idę, przygotujcie dużo miodu u grodu, gdzieście mojego męża zabili, abym płakała nad jego grobem i urządziła mojemu mężowi tryznę”.[10] Ibn Rosteh zapisał natomiast, że: „Gdy zmarły zostaje spalony, udają się do niego nazajutrz, biorą popiół z owego miejsca, dając go do popielnicy, i stawiają ją na pagórku. Kiedy nieboszczykowi upłynie rok, biorą około dwudziestu dzbanów miodu, albo mniej lub więcej, udają się z nimi na ów pagórek, gdzie zbiera się rodzina zmarłego. Jedzą tam i piją, a potem odchodzą”.[11] Doniosła rola miodu pitnego w obrzędowości pogrzebowej Słowian musiała być bardzo wyrazista. 

swaróg

Swaróg, Andriej Szyszkin, 2015. CC BY

W staropolskich kolędach z motywem kosmicznego drzewa jego pień zamieszkują pszczoły, będąc łącznikami między niebem a podziemiami. U Słowian istnieją również podania o Drodze Mlecznej (Droga Ptasia, Droga Dusz), którą dusze zmarłych odchodzą (odlatują) z tego świata, gdzie na „niezmierzonym polu” „rogaty pasterz” pasie „nieprzeliczone bydło” (zagadka o niebie). Dodajmy, że Słowianie wyobrażali sobie dusze najczęściej jako byty przybierające postać ptaka, motyla, świetlika lub… pszczoły. W Polskim senniku ludowym autorstwa Stanisławy Niebrzegowskiej pojawienie się we śnie pszczoły wieszczy ogień.[12] Rogaty pasterz pasący bydło na niezmierzonym polu to nikt inny, jak Księżyc, zgodnie z inną zagadką ludową: „Pole niezmierzone, owce niezliczone, pasterz rogaty, władca bogaty” (odpowiedź: niebo, gwiazdy, księżyc). 

Algirdas Julien Greimas przytoczył ciekawy litewski obyczaj, zgodnie z którym panna młoda zaraz po obrzędowym posiłku wstawała z krzesła i otoczona przez współbiesiadników piła miód pitny lub wino, po czym ostatnie krople wyrzucała pod sufit. Badacz spostrzegł, że poprzez wino dawni Litwini rozumieli mieszankę soku jabłkowego z miodem pitnym, przez co oba napoje posiadały zbliżoną symbolikę.[13]

Refreny z zielonym winem występują na Litwie, Białorusi, Ukrainie, w Rosji i w Polsce, m. in. właśnie w fabule pieśni weselnych i pieśniach pracy, w których pojawia się tematyka weselna. Z uwagi na przytoczone wyżej fakty należałoby się zastanowić, czy opieka Kurenta nad winem w słowiańskim kodzie semantycznym nie była tożsama z opieką bóstwa nad miodem pitnym. 

Autor artykułu: Patryk Paterek
Korekta: Adrianna Aminae Janusz
W ramach iSAP – Słowiańska Agencja Prasowa

Bibliografia