Ładowanie

Midsommar – podróż po Danii śladami pogan

Midsommar – podróż po Danii śladami pogan

W czerwcu 2022 odwiedziłam Jutlandię Środkową i Danię Południową, uczestniczyłam w Midsommar oraz pochyliłam głowę przy kopcu grobowym pierwszego króla Danii – Gorma Starego. Zapraszam Was do ponownego odbycia ze mną  podróży śladami pogan w Danii. Ile z dawnego kultu pozostało w najmniejszym państwie skandynawskim?

UWAGA: “Etymologia słowa Poganin – łac. paganus → mieszkaniec wsi[3], także góral, pasterz.” (Wg PWN). 
Drodzy czytelnicy, po pierwsze pamietajcie, że zostanie nazwanym “wieśniakiem” może być obraźliwe, ale może być również przyjęte z dumą. Słowo to nie zostało wykorzystane w artykule w celu urażenia kogokolwiek. Wierzymy, że nasi odbiorcy posłużą się odpowiednią interpretacją współczesną tego słowa i będą postrzegać je jako opisujące osobę wyznającą religię przed chrystianizacją. Z taką też intencją zostało ono wykorzystane w tym tekście.

Dania posiada silną więź ze swoją wikińską historią, co podkreślane jest na każdym kroku. Wielogodzinne wystawy o tej profesji wzbogacane są nie tylko o wątki historyczne (jak bitwy i osiągnięcia polityczne), ale również o skandynawską sztukę, kulturę i mitologię, a co za tym idzie – religię politeistyczną. Warto tutaj nadmienić, że wiking to zawód polegający, w skrócie, na grabieży. Duńczycy nie zawsze zauważają tę różnicę stosując na wystawach w sposób dowolny “norseman” oraz “viking”, chociaż i tak z większą uważnością niż Polacy.

wiking

Sygnalizacja świetlna w Aarhus, fot.: Karolina Lisek

Zanim zaprezentuję Wam najciekawsze miejsca do odwiedzenia i opowiem o Midsommar, muszę przedstawić Wam całe tło duńskiego społeczeństwa, co pozwoli nam lepiej zrozumieć niektóre elementy tej historii. Zaznaczam, że nie jestem socjologiem ani kulturoznawcą. Opiszę te elementy, które zapadły mi w pamięć, a które mogą być obarczone moim błędem interpretacyjnym.

Kamienne twarze

Duńczycy wydają się powściągliwi w stosunku do nowych osób. Z jednej strony bije od nich zachodnia otwartość (np. w kwestii LGBTQ+, seksu pozamałżeńskiego, resocjalizacji więźniów i opieki socjalnej), a z drugiej skrywają kamienne twarze niewyrażające emocji. Są dosyć cisi i zachowawczy, a już na pewno nie tak ekspresyjni jak Polacy. Jeden z moich kolegów porównał kontrast między naszymi zachowaniami w następujący sposób:

“Polacy dla Duńczyków są jak Włosi dla Polaków.”

Czy to możliwe, aby zimniejszy klimat ochładzał również temperament?

Z drugiej strony, są niezwykle społeczni w swoich kręgach znajomych. Byłam w szoku, kiedy w poniedziałek po południu zobaczyłam w Aarhus ogrom ludzi w tzw. Street Food’zie, natomiast podczas Midsommar, który de facto odbywał się w czwartkowy wieczór, parki i skwerki były zapełnione ludźmi pijącymi piwo (picie piwa w miejscu publicznym jest w Danii legalne), bawiącymi się do muzyki i grillującymi. Pomyślałam sobie, że zestarzałam się znacznie szybciej niż sądziłam, bo w Polsce każdemu znajomemu odmawiam wspólnego imprezowania w środku tygodnia ze względu na pracę następnego dnia. Może czas zacząć brać przykład ze Skandynawów?

Trudno jest mi ocenić na ile powściągliwość Duńczyków wynika z protestanckiej skromności i pokorności, a na ile z dawniejszej tradycji – nordyckiej, opartej na kulcie siły. 

Kult siły nie pozwalał okazywać słabości, w tym łatwych do odczytania emocji drzemiących w człowieku. Mam jednak nadzieję, że zaobserwowałam wielopokoleniową kulturę duńskiego zachowania, a nie wpływ religii monoteistycznej.

Myślę, że opisany przeze mnie dysonans poznawczy wynika również z faktu, że to młodsze pokolenie zaczerpnęło więcej z zachodu i wyszło bawić się tak, jak amerykańscy nastolatkowie, czyli głośno i ekspresyjnie (jednak z mniejszą wulgarnością), a starsi zostali w domach bezemocjonalnie wpatrując się w turystów.

Natura 

Przemierzając Jutlandię i Danię Południową mijałam pola uprawne, lasy i… pola uprawne. Kraj ten pokryty jest w ~11% lasami (Polska w ~30%) i olbrzymimi gospodarstwami. Dania stoi mlekiem, produktami pochodnymi i wołowiną. Jednak niech nie zmyli was widok polskiego rolnika z małej wsi. W Danii rolnicy to przedsiębiorcy zaopatrzeni w nowoczesny sprzęt i technologię. Na żadnej mijanej wsi nie zauważyłam domu, który nie byłby chociaż wyższą średnią naszych standardów polskich przedmieść.

skansen dania

Skansen Dem Game By otoczony miastem Aarhus, fot.: Karolina Lisek

Duńczycy kładą nacisk na dbanie o przyrodę, mimo że wydobywają miliony ton ropy naftowej. Po miastach poruszają się w dużej mierze rowerami (być może ze względu na ceny samochodowych postojów parkingowych – za 1h w centrum Aarhus zapłaciliśmy ponad 10 zł), weekendy i wakacje spędzają w domkach letniskowych na wsiach. Uprawiają różnego rodzaju aktywności sportowe z naciskiem na bieganie i pływanie. Wydaje się, że żyją nieco wolniej niż my, w większej harmonii z otaczającym ich światem. Oczywiście to, co przedstawiam, jest pewną średnią, która bierze pod uwagę postawy skrajne.
W miastach i na wsiach jest czyściej, a ze względu na klimat i otoczenie wody, nawet w centrum miasta nie wyczuwałam zapachu spalin, nie mówiąc o jakimkolwiek smogu.

Najciekawsze miejsca

Moesgaard Museum (Aarhus)

Na to muzeum należy poświęcić co najmniej 4h. Koszt wstępu to 170 dkk, czyli około 110 zł. 

Miałam przyjemność zobaczyć wystawę “RUS – VIKINGS IN THE EAST” (tł. “Rusini – wikingowie na wschodzie”), która zachwyciła mnie pod każdym względem. Niestety na zwiedzenie muzeum miałam tylko 2h, dlatego nie zdążyłam zobaczyć pozostałych dwóch wystaw. Jedna z wystaw trwałych opowiada o rozwoju kultury od wikingów do czasów współczesnych na terenach Dani. Wystawa “Rus – vikings in the east” jest czasowa, dlatego warto zaplanować podróż do Danii wcześniej, lub zdecydować się na zboczenie z planowanego kursu wycieczek w celu odwiedzenia prezentowanego przeze mnie muzeum.

Na wystawie możecie obserwować dokładną wędrówkę skandynawskich wikingów, którzy dotarli do współczesnych terenów Polski, Rosji (Rurykowicze), a także kontynentu azjatyckiego.

Oprócz wielu eksponatów jak broń, przedmioty życia codziennego i narzędzia kultowe, można zagłębić się w skandynawski świat dzięki pomysłowo wykonanym ekspozycjom interaktywnym. Było to najlepsze muzeum jakie odwiedziłam w swoim życiu.

Den Gamle By (Aarhus)

To skansen znajdujący się w najstarszej części miasta, w którym przenosimy się do świata XIX wieku. Świetny punkt do odwiedzenia nawet na cały dzień dla fanów etnologii i kultury ludowej. Miałam okazję zwiedzić Den Gamle By tylko przelotnie, bo tego dnia brałam udział w Midsommar i zmierzałam na punkt zbiórki. Koszt wejścia w czerwcu to 175 dkk.

Glud Museum (Glud obok Horsens)

Glud Museum to w rzeczywistości skansen, na który składa się 14 obiektów budowlanych. Prezentuje on życie na duńskiej wsi sprzed około 350 lat, więc jest to kolejny obiekt proponowany przeze mnie miłośnikom kultury ludowej. Możecie tutaj zobaczyć m.in. pralnię, warsztat kowala, a także wielką posiadłość bogatego gospodarza. Zwiedzanie nie powinno zająć więcej niż 2h. Warto tutaj kupić pamiątki dla rodziny, ponieważ są najtańsze ze wszystkich wymienionych w tym artykule punktów turystycznych. Zdaję sobie sprawę, że nie jest to obiekt, w którym możemy wybitnie zagłębić się w politeistyczną historię tego nadmorskiego kraju, natomiast sądzę, że warto poszerzać swoje horyzonty, a kultura ludowa to w końcu wspaniały nośnik przedchrześcijańskich tradycji.

Koszt wejścia to “symboliczne”, jak na Danię, 50 dkk.

Drakkar na jeziorze Fårup Sø (Jelling)

W podróży do najważniejszego miejsca w Jelling, zatrzymałam się przy lokalnej ozdobie kąpieliska Fårup Sø, nad które Duńczycy przybywają kamperami. Jest to statek, do którego nie można wejść, pomimo, że znajduje się zaledwie kilka kroków od brzegu. Osobiście sądzę, że nie jest to replika ani drakkaru (jak na drakkar statek jest wyjątkowo mały i zrobiony po macoszemu), ani snekkaru (kształt dziobnicy nie przypomina węża), ale stanowi za to uatrakcyjnienie jeziora. Brak jakiejkolwiek tabliczki nie ułatwił rozpoznania tego niezidentyfikowanego obiektu pływającego. Jeżeli któryś z czytelników jest w stanie rozpoznać rodzaj statku – proszę uprzejmie o komentarz pod artykułem.

drakkar

“Drakkar” na jeziorze Fårup Sø, fot.: Karolina Lisek

Kamienie runiczne w Jelling

Kamienie z napisami runicznymi stoją, a jakże, przed wejściem do kościoła w Jelling. Pochodzą z końca X wieku i zostały wpisane na listę światowego dziedzictwa UNESCO. To na jednym z nich, nazywanym Kamieniem Gorma, zostało zanotowane po raz pierwszy w historii, że Dania jest krajem. Kamień został postawiony w tym miejscu w roku 950 przez pierwszego króla Danii Gorma Starego, na cześć pamięci jego żony Thyry.

“Król Gorm wykonał ten pomnik ku pamięci Thyrvé, jego żony, duńskiej ozdoby.”

Strona A kamienia “᛬ ᚴᚢᚱᛘᛦ ᛬ ᚴᚢᚾᚢᚴᛦ ᛬ ᚴ(ᛅᚱ)ᚦᛁ ᛬ ᚴᚢᛒᛚ ᛬ ᚦᚢᛋᛁ ᛬ ᛅ(ᚠᛏ) ᛬ ᚦᚢᚱᚢᛁ ᛬ ᚴᚢᚾᚢ”
Strona B kamienia “᛬ ᛋᛁᚾᛅ ᛬ ᛏᛅᚾᛘᛅᚱᚴᛅᛦ ᛬ ᛒᚢᛏ ᛬” 

Drugi kamień, również ryty z kilku stron, nazywany jest kamieniem Haralda i najprawdopodobniej powstał w roku 965. Napisano na nim, że Harald, król Danii, wprowadził Danię w czasy chrześcijaństwa. Duńczycy określają ten kamień “certyfikatem narodzin państwa Duńskiego”.

“Król Haraldr nakazał wykonanie tego pomnika ku pamięci Gorma, jego ojca, i ku pamięci Thyrvé, jego matki; ten Haraldr, który zdobył dla siebie całą Danię i Norwegię, a Duńczyków uczynił chrześcijanami.”

Strona A kamienia: ᚼᛅᚱᛅᛚᛏᚱ ᛬ ᚴᚢᚾᚢᚴᛦ ᛬ ᛒᛅᚦ ᛬ ᚴᛅᚢᚱᚢᛅ
ᚴᚢᛒᛚ ᛬ ᚦᛅᚢᛋᛁ ᛬ ᛅᚠᛏ ᛬ ᚴᚢᚱᛘ ᚠᛅᚦᚢᚱ ᛋᛁᚾ
ᛅᚢᚴ ᛅᚠᛏ ᛬ ᚦᚭᚢᚱᚢᛁ ᛬ ᛘᚢᚦᚢᚱ ᛬ ᛋᛁᚾᛅ ᛬ ᛋᛅ
ᚼᛅᚱᛅᛚᛏᚱ (᛬) ᛁᛅᛋ ᛬ ᛋᚭᛦ ᛫ ᚢᛅᚾ ᛫ ᛏᛅᚾᛘᛅᚢᚱᚴ
Strona B kamienia: ᛅᛚᛅ ᛫ ᛅᚢᚴ ᛫ ᚾᚢᚱᚢᛁᛅᚴ
Strona C kamienia: ᛫ ᛅᚢᚴ ᛫ ᛏ(ᛅ)ᚾᛁ (᛫ ᚴᛅᚱᚦᛁ ᛫) ᚴᚱᛁᛋᛏᚾᚭ

Dodatkowo, na kamieniu wyryto obraz przedstawiający postać w charakterystycznej pozie z rozłożonymi szeroko rękami, jakby na znak krzyża. Wielu naukowców stwierdza, że jest to wizerunek Jezusa Chrystusa, natomiast istnieją również inne wersje interpretacyjne.

jelling museum

Intepretacja pierwsza: Jezus Chrystus, fot.: Karolina Lisek

Według drugiej interpretacji, najmniej prawdopodobnej, kamień przedstawiać ma Sigurda, legendarnego nordyckiego wojownika (o niepewnym pochodzeniu historycznym), który pokonał smoka (otaczające postać bajeczne wzory mają przedstawiać bestię).

midsommar poganie dania

Intepretacja druga: Sigurd, fot.: Karolina Lisek

Trzecia interpretacja skłania się ku wizerunkowi samego króla Haralda, co wydaje się w podobny sposób prawdopodobne jak wizerunek samego Jezusa.

midsommar poganie dania

Intepretacja trzecia: Król Harald, fot.: Karolina Lisek

Kopce grobowe i statek (Jelling)

Ważne postaci w czasach wikingów często były palone w prawdziwych statkach. W Jelling wybudowano “krąg” z granitów, który kształtem odzwierciedlał statek. Jego długość dochodziła do 350 metrów, z komnatą grobowo-palną w jego centrum. To miało najprawdopodobniej zapewnić zmarłemu szybką podróż statkiem do Valhalli na spotkanie z bogami. Niestety kamienie z czasem zaczęły znikać, a w ich miejsce lokalne władze postawiły zamienniki, które starają się oddać co nieco z rozkradzionej przeszłości.

midsommar poganie dania jelling

Mapa z rozmieszczeniem zabytków w Jelling, fot.: Karolina Lisek

Dwa kopce grobowe powstały ponad 1000 lat temu. Podobnie jak kamienie, kopce wpisane zostały na listę UNESCO. Północny został usypany nad komorą grobową wykonaną z drewna dębowego. W miejscu tym odbywały się już wcześniej inne obrządki funeralne o mniejszej skali z epoki brązu. W kopcu południowym nie odkryto komory grobowej. Przypuszcza się, że kopce te należą do Gomra oraz Thyry, ale naukowcy nie są pewni, czy ktoś został w nich faktycznie pochowany.

midsommar poganie dania

Kopiec grobowy w Jelling, fot.: Karolina Lisek

Kongerenes i wystawa o kamieniach runicznych (Jelling)

Przez przypadek nasza grupa trafiła do centrum spotkań/kultury “Kongerenes Jelling”, w którym odbywała się wystawa poświęcona mitologii nordyckiej oraz rozwojowi wierzeń na tym terenie. W wystawie można było wziąć udział za darmo, co ucieszyło nasze polskie kieszenie.

Ekspozycja została wykonana w sposób interaktywny, dzięki czemu każda minuta była angażująca. W pierwszej sali usiedliśmy wszyscy w sali jarla, przy palenisku, z którego wyświetlały się płomienie, a w nich grafiki wspomagające odsłuchiwanie historii o legendarnym Sigurdzie.

Kolejne pomieszczenia poświęcone były życiu codziennemu Skandynawów, rolnictwie, bartnictwie, a także podbojach terytorialnych. Gdzie pojedynki, tam i obrażenia – podczas wystawy nie zabrakło również interaktywnych map ciała z informacjami o czasie… wykrwawiania się. Z multimedialnych makiet i plansz można było również dowiedzieć się jak umierał wiking i gdzie podążała jego dusza, a także jak żegnali go bliscy.

Mnie w pamięci najbardziej zapadła część poświęcona mitologii nordyckiej. Po wejściu do sali moim oczom ukazały się wycięte z drewna i zwisające z sufitu korzenie Yggdrasil, na których wyświetlano mitologiczne opowieści o powstaniu świata i nadchodzącym Ragnaröku.

Oczywiście, w obiekcie nie zabrakło również szczegółowych opisów znalezisk archeologicznych.

W Jelling nie tylko kamienie i grobowce są obiektami godnymi zapamiętania. W akapicie o kopcach wspominałam już o 350-metrowym statku, ale warto również nadmienić, że cały gród został otoczony drewnianą palisadą o długości 1.4 km, której fragmenty zostały zaprezentowane podczas ekspozycji.

Midsommar

Midsommar było pierwotnie świętem pogańskim. Jego najbardziej rozpoznawalnym elementem są olbrzymie ogniska, na których wraz z upływem czasu zaczęto palić symboliczne kukły czarownic. W Polsce znamy podobny zwyczaj, podczas którego rozpalane są po wsiach podobne ognie, tj. sobótki. W przypadku Danii ogień miał chronić ludzi przed ciemnością i złem, rytualnie wydłużyć najdłuższy dzień roku. Później, pod wpływem chrześcijaństwa, ciemność i wegetacyjna śmierć zaczęła przybierać spersonifikowaną postać czarownicy. Wielkie ogniska miały odstraszać czarownice, które w tym dniu wybierały swoje ofiary i magicznie szkodziły im nawet cały rok.

Przebywając jeszcze w Aarhus wzięłam udział w czwartkowe popołudnie (23/06/2022) w Midsommar, nazywanym też wigilią św. Jana. Natchnięta niedawno odbywającym się Świętem Stado oraz trwającym okresem kupalnym u wielu rodzimowierców słowiańskich w Polsce, liczyłam na tańce i śpiewy do białego rana. 

Na moim czacie prywatnym padło wiele pytań odnośnie pewnego filmu. Tak, widziałam film o tytule “Midsommar” z roku 2019 i nie, nie bałam się wziąć udziału w wydarzeniu; liczyłam na kwiaty, wianki, tańczące białogłowy i oczywiście sławetne, wielkie ogniska.

Co otrzymałam? Tłum ludzi, duże ognisko i tradycyjną pieśń śpiewaną przez Duńczyków w czasie Midsommar.

Tak, to właściwie tyle. W Midsommar Duńczycy gromadzą się w parkach, lasach, przed domami i rozpalają wielkie ogniska. W miastach wspólnie grillują, czasami śpiewają i piją alkohol. Ja znalazłam się na kampusie uniwersytetu w Aarhus w towarzystwie studentów, gdzie miało odbywać się największe tego typu wydarzenie (poza Kopenhagą).

To tyle, i może aż tyle.

W drodze powrotnej do Horsens, gdzie nocowałam, widziałam łuny światła unoszące się z ognisk palonych na wsiach… Czy gdzieś spalono symbolicznego niedźwiedzia znanego z filmu? Na to pytanie niestety nie jestem w stanie Wam odpowiedzieć. Nie wiem jak mogło to święto przebiegać na wsiach, ale podejrzewam, że w wielu przypadkach skończyło się na grillowaniu.

Czy jestem rozczarowana? Tak i nie. Wiedziałam, że biorę udział w skomercjalizowanym wydarzeniu, ale liczyłam na więcej folkloru. Z moich detektywistycznych poszukiwań wynika, że w Aarhus Midsommar wyglądał podobnie jak w innych miejscach  – nie było ukwieconych panien oraz tańców, to samo w Kopenhadze.

Na osłodę umieszczam dla was tradycyjną pieśń Midsommar, którą miałam okazję wysłuchać w trakcie wzniecania ognia.

 

Podsumowując

Ta podróż wydarzyła się przez przypadek. Nie planowałam jej, nie ustalałam terminu, a jednak wzięłam udział w wielu interesujących spotkaniach z historią politeizmu skandynawskiego. Moje drogi skrzyżowały się wielokrotnie z ludźmi i sytuacjami, które urozmaiciły ten szary, delegacyjny wyjazd. W ostatnim dniu pracy usłyszałam od współpracownika, notabene Duńczyka, że przywiozłam do Danii słońce, bo od dawna nie mieli tak pięknej pogody przez cały tydzień. Gdy jechałam na lotnisko ostatniego dnia, widziałam kłębiące się ciemne chmury, z których później spadł deszcz.

Trudno ocenić kondycję współczesnego rodzimowierstwa nordyckiego w Danii. Nie udało mi się skontaktować z żadnym jej przedstawicielem, chociaż w Duńczykach, prowadzących umiarkowane życie zachodnie, na pewno pozostało coś z trzęsących Europą przodkach i ich religii… Być może przekonamy się o tym dopiero w Walhalli.

Autorka artykułu: Karolina Lisek
Korekta: Adrianna Patela
W ramach iSAP – Słowiańska Agencja Prasowa
Artykuł oraz zdjęcia są własnością iSAP.

Literatura:

[1] Transkrypcja zapisów runicznych: https://en.wikipedia.org/wiki/Jelling_stones 
[2] Kongerenes Jelling: https://en.natmus.dk/museums-and-palaces/kongernes-jelling-home-of-the-viking-kings/visitor-information/
[3] Jelling UNESCO: https://whc.unesco.org/en/list/697/
[4] Kamienie i kopce w Jelling: https://en.wikipedia.org/wiki/Jelling_stone_ship