Gdy płynność fabuły spotka się z zachwycającym stylem — recenzja „Szarlatanki” Izabeli Meyzy
„Szarlatanka” to powieść obyczajowa osadzona w zeszłym stuleciu, we wsi o wdzięcznej nazwie Przypadka. Tajemnicze zniknięcie Agaty Srożko wywołuje niemałe poruszenie w lokalnej społeczności, która na co dzień zajmuje się dbaniem o gospodarstwa, ubranym w spokój i schematyczność, choć niepozbawione ciężkiej pracy.
Tytuł: Szarlatanka
Autor: Izabela Meyza
Data wydania: 2025 (premiera 21 maja 2025)
Liczba stron: 384
Wydawnictwo: Wydawnictwo Mova
Obraz wsi bez patosu
Prostota wiejskiego życia, przedstawiona w omawianej pozycji, urozmaicona jest wyraźnym podkreśleniem wagi wykonywanych czynności, które spajają ze sobą ekosystem kolektywu, opisanego przez autorkę bez cienia pretensjonalności. Przedstawione postaci i ich wartości są przyziemne, wyraźnie osadzone na pracowitości, ale nigdy prymitywne.
Szarlatanka na tle społeczności
Warto jednak podkreślić, że tytułowa szarlatanka — Agata — wyraźnie odstaje od wspomnianego kolektywu. Kobieta o bogatej wiedzy medycznej wspierała przez długie lata społeczność, która polegała na jej fachowym i, co najważniejsze, skutecznym leczeniu i zapobieganiu chorobom. Bohaterkę otacza łatwo zauważalna tajemnica. Agata patrzy na otaczający ją świat inaczej — z rezerwą i perspektywą, a przede wszystkim spokojem, podczas gdy inni bohaterowie do najprostszych spraw podchodzą naprzemiennie z obojętnością lub egzaltacją.
Trudna do polubienia Lusia
Przykładem na to jest zwłaszcza bliska jej Lusia, która nadmiernie skupia się na dramatyczności zarówno swojej sytuacji, jak i ludzi ją otaczających. Co więcej, w mojej opinii, Lusia jest postacią, której polubić się nie da. To osoba obarczona opieką nad swoim mężem, którego bez przyczyny, z dnia na dzień, ogarnął paraliż dolnej części ciała. Choć sytuacja jest z pewnością ciężka, Lusia jest niestety kobietą dosyć okrutną w słowach, osądach i czynach. Przyznam całkiem szczerze, że to postać, która bez wielkiego trudu może działać czytelnikowi na nerwy.
Waldas i poszukiwania Agaty
Kolejną z głównych postaci jest przywódca wioski, Waldas — pracowity, odpowiedzialny, ale i poniekąd wyróżniający się kompleksem wyższości mężczyzna, który wraz z matką opiekuje się domowym gospodarstwem i pomaga, wraz z innymi mężczyznami, odnaleźć Agatę, która znika z niewyjaśnionych przyczyn na początku historii.
Tajemnice i listy
Im głębiej zanurzamy się w bieg wydarzeń omawianej pozycji, tym więcej napięcia powstaje w czytelniku, który ma świadomość, że wchodzi coraz głębiej w cudzą tajemnicę. Największym, najważniejszym elementem tego zabiegu są zawarte listy od Agaty do swojej córki, przez które osobiście czułam, jakbym czytała coś, czego moje oczy ujrzeć nie powinny. Dodawało to kolejnej porcji ładunku emocjonalnego, który bezustannie towarzyszy nam w tej podróży przez kolejne strony.
Styl, który urzeka
Bezsprzecznie trzeba zwrócić uwagę na styl prowadzenia narracji, którego nie powstydziłby się żaden autor literatury klasycznej. „Szarlatanka” napisana jest po prostu pięknie — porównania są barwne, ułatwiające zrozumienie tego, co autorka chce nam przekazać w detalach. Styl jest nie tylko całkowicie poprawny, ale budujący niezwykle wyraźne odbicie w wyobraźni uważnego czytelnika.
Co więcej, ważny jest także sposób kreślenia przez Meyzę poszczególnych postaci, dzięki któremu z każdą przeczytaną stroną poznajemy je wręcz na wylot. Zarówno kobiety, jak i mężczyźni są przedstawieni w sposób ciekawy, nieprostolinijny, wyróżniający się autentycznością skomplikowanej natury ludzkiego charakteru. Uważam, że recenzowana książka może być traktowana jako przykład, swego rodzaju wzorzec dla autorów chcących podrasować swoje utwory.
Książka do refleksji
„Szarlatanka”, choć zachwycająca słowem, nie jest jednak pozycją z fabułą porywającą, dynamiczną, zaskakującą szybkością rozwoju. Nazwałabym ją „pozycją do rozmyślań”, pretekstem do analizy i studium nad zamkniętą społecznością, jak i jej członkami. Choć tytuł mógłby na to wskazywać, nie jest także historią z elementami fantastycznymi, magicznymi, mistycznymi. Książka ta jest jednak zachętą do refleksji natury psychologicznej i socjologicznej.
Warto czy nie?
Czy warto przeczytać „Szarlatankę” Izabeli Meyzy? Zdecydowanie. To idealna pozycja na sielską pogodę. Nie jest ona opowieścią, którą czyta się (lub nawet powinno czytać) w pośpiechu. Podejść do niej należy więc z pewną dozą cierpliwości i wyczucia, ponieważ autorka ukazała w niej swoją ujmującą wrażliwość. A zakończenie? Bądźcie spokojni — uważam, że nie rozczarowuje, gdyż daje dużą wolność interpretacji.

Autorka recenzji: Agnieszka Rzymkowska
Korekta: Karolina Lisek
W ramach iSAP – Słowiańska Agencja Prasowa
Recenzja powstała w oparciu o egzemplarz recenzencki od Wydawcy.


