Wczytywanie teraz

RECENZJA: „Motanki” Michaliny Nestrenko – magia ludowa a ezoteryka

RECENZJA: „Motanki” Michaliny Nestrenko – magia ludowa a ezoteryka

Czy „Motanki” Michaliny Nesterenko to rzetelne kompendium wiedzy o słowiańskich rytualnych lalkach, czy jedynie kolejna odsłona modnej ezoteryki? Choć autorka od lat przyciąga tysiące obserwujących jako „Czarodziejka uśmiechu”, jej najnowsza publikacja wydana nakładem Illuminatio już wzbudziła pierwsze kontrowersje…

Ksiązka: „Motanki”
Autorka: Michalina Nesterenko
Wydawnictwo: Illuminatio
Data wydania: 26 listopada 2025
Liczba stron: 316
ISBN: 9788384172780

Kim jest autorka książki „Motanki”?

Michalina Nesterenko przedstawia się w mediach społecznościowych jako „Polka w Ukrainie. Trochę wiedźma, a trochę myślicielka”. Prowadzi dwa profile na Facebooku: prywatny, obserwowany przez około 1,8 tys. osób, oraz poświęcony motankom – „Czarodziejka uśmiechu / motanki”, który zgromadził ponad 6,7 tys. obserwujących. To właśnie ten drugi profil śledzę od kilku lat. Prezentowane przez autorkę lalki robiły na mnie silne wrażenie estetyczne. W 2020 roku zapytałam nawet o cenę jednej z prac, która szczególnie zwróciła moją uwagę. W tamtym czasie nie dysponowałam jeszcze pogłębioną wiedzą na temat motania, jednak forma, kompozycja i aura tych dzieł były bezsprzecznie poruszające.

Okładka książki „Motanki” Michaliny Nestrenko, prawo cytatu.

Moje zainteresowanie motankami oraz osobiste doświadczenia

Z czasem zaczęłam intensywniej interesować się motankami od strony kulturowej. Dzięki przyjaciółce z Białorusi dotarłam do różnych, często trudno dostępnych źródeł oraz przekazów ustnych znanych jej matce. Nie była to wiedza systematyczna ani akademicka, lecz raczej fragmentaryczna, osadzona jednak w konkretnym kontekście regionalnym. W okresie ciąży zostałam poproszona przez przyjaciółkę – od lat bezskutecznie starającą się o dziecko – o wykonanie motanki na płodność. Jako naukowczyni podchodzę do zjawisk ezoterycznych z dużym sceptycyzmem, mając jednocześnie świadomość (również na podstawie doświadczeń rodzinnych), że istnieją obszary ludzkiego bytowania, które nie poddają się prostym, racjonalnym wyjaśnieniom. Zdecydowałam się podjąć to wyzwanie. Wykonałam lalkę z naturalnych materiałów, z brzuchem wypełnionym ziarnami pszenicy, motając ją bezpośrednio na własnym, wówczas już wyraźnie zaokrąglonym brzuchu.

Po około pół roku przyjaciółka zaszła w pierwszą ciążę, a wkrótce potem w drugą. Po wielu latach starań urodziła dwójkę zdrowych dzieci. Od tego czasu motałam jeszcze kilkukrotnie – zarówno lalki o charakterze osobistym, jak i pokazowym, wykorzystywane podczas moich wykładów poświęconych magii w wierzeniach Słowian, które prowadziłam w języku niemieckim w regionie Wendland. Po jednej z prelekcji zapytano mnie o możliwość poprowadzenia warsztatów. Pojawił się jednak głos sprzeciwu, uargumentowany niechęcią do tego, co określono jako „gusła”. Ostatecznie do warsztatów nie doszło – głównie dlatego, że sporadyczna praktyka nie czyni mnie ekspertką w tej dziedzinie.

Brak solidnej literatury źródłowej, rzetelnych badań naukowych oraz udokumentowanych przekazów sprawia, że temat motanek jest wyjątkowo trudny do opracowania w formie wiarygodnej publikacji. I właśnie w tym miejscu pojawia się książka Michaliny Nesterenko – z dużym potencjałem, ale i z odpowiedzialnością, której, w mojej ocenie, nie udało się w pełni udźwignąć.

Przykładowe wnętrze książki „Motanki”, Michaliny Nestrenko, fot.: dr Justyna Michniuk.

Treść książki – powtórzenia, ezoteryka i zmęczenie lekturą

Pierwsze rozdziały czytało mi się z wyraźnym trudem. Miałam wrażenie, że treści nieustannie się powtarzają, a liczne stwierdzenia są jedynie parafrazami tych samych myśli. Momentami nasuwało mi to skojarzenia z tekstem generowanym lub wspomaganym przez narzędzia automatyczne – nie ze względu na sam styl, lecz przez nadmiar rozwlekłych i ogólnikowych sformułowań.

Ze względu na ciężar lektury robiłam długie przerwy w czytaniu. Co istotne, nie wpłynęły one na ostateczny odbiór książki – po powrocie do tekstu nie czułam, by umknął mi ciąg narracyjny lub istotne informacje. To samo w sobie jest sygnałem problemu strukturalnego.

W książce znajduje się zdecydowanie zbyt dużo ezoteryki, a za mało konkretów. Autorka często odwołuje się do intencji, energii czy pracy „z serca”, natomiast rzadko oferuje twarde dane, kontekst historyczny czy próbę oddzielenia tradycji od współczesnych interpretacji. Wielka szkoda, bo temat ma ogromny potencjał.

Problemy praktyczne i niespójność instrukcji

Jednym z najbardziej rozczarowujących elementów jest brak dokładnych schematów wykonania poszczególnych motanek. Czytelnik otrzymuje opisy słowne, a na końcu książki fotografie gotowych lalek, jednak zabrakło czytelnych grafik pokazujących proces tworzenia krok po kroku. Utrudnia to samodzielną pracę, zwłaszcza osobom początkującym.

Również rozdział „Jak zrobić swoją lalkę mocy” ogranicza się wyłącznie do narracji. Brakuje w nim wizualnego przedstawienia etapów, które w publikacjach instruktażowych stanowią element elementarny. W praktyce oznacza to, że czytelnik i tak będzie zmuszony szukać materiałów wideo na YouTube, aby uzupełnić braki warsztatowe książki.

Poważne wątpliwości budzi podejście autorki do materiałów. Nesterenko zaznacza, że nie należy demonizować tkanin sztucznych. W tym kontekście sugeruje używanie poliestru, twierdząc, że Słowianie nie znali bawełny, więc skupianie się na naturze nie jest konieczne. Taka argumentacja pomija aspekt ekologiczny. W tradycji motanek funkcjonuje zwyczaj palenia lalki po „wykonaniu zadania”, co w przypadku syntetyków oznacza spalanie plastiku. Autorka – nawet jeśli nie wprost – normalizuje praktykę szkodliwą dla zdrowia i środowiska.

Przykładowe motanki, Muzeum Narodowe we Wrocławiu, Fot. Olga Budzan, źródło.

Największe zastrzeżenia budzi jednak kwestia zakazu używania ostrych narzędzi. Autorka deklaruje, że motanek nie należy ciąć, po czym proponuje rozwiązanie, które ten zakaz obchodzi, obudowując to obszerną narracją ezoteryczną. Z perspektywy czytelnika poszukującego jasnych reguł jest to niesatysfakcjonujące. Zamiast klarownego stanowiska otrzymujemy kolejną warstwę symbolicznych wyjaśnień, które nie wnoszą realnej precyzji do opisywanej praktyki.

Niewykorzystany potencjał kulturowy

Jako osoba pochodząca z Ukrainy, autorka miała szansę na zupełnie inny, bliższy dostęp do tej tradycji. Mogło to być ogromnym atutem publikacji: okazją do pokazania motanek w szerokim, wschodniosłowiańskim kontekście, opartym na żywych przekazach i różnicach regionalnych.

Niestety, potencjał ten nie został wykorzystany. Zamiast pogłębienia tematu otrzymujemy narrację dryfującą w stronę współczesnej, modnej ezoteryki słowiańskiej, pozbawionej krytycznego namysłu. W efekcie motanka – mimo zapewnień o „intencji serca” – zostaje sprowadzona do produktu. Staje się elementem duchowego trendu, który dobrze się sprzedaje. Nie sposób pominąć faktu, że autorka prowadzi warsztaty, których wysoka cena jest, w mojej opinii, nieadekwatna do poziomu merytorycznego prezentowanego w książce.

Podsumowanie

„Motanki” to książka, która mnie zawiodła. Zamiast rzetelnej publikacji otrzymałam opowieść o lalkach, które z tradycyjnymi motankami często mają niewiele wspólnego. Zabrakło wyraźnego rozróżnienia pomiędzy tradycją, rekonstrukcją a autorską wizją.

Nie polecam tej książki osobom początkującym – znacznie lepszym rozwiązaniem będą warsztaty u osób osadzających praktykę w rzetelnym kontekście historycznym. Osoby doświadczone mogą sięgnąć po tę pozycję wyłącznie z dużą dozą krytycyzmu, próbując samodzielnie oddzielić ziarno od plew.

Autorka recenzji: dr Justyna Michniuk
Korekta i redakcja: Karolina Lisek
W ramach iSAP – Słowiańska Agencja Prasowa

Recenzja powstała w oparciu o egzemplarz recenzencki otrzymany od Wydawnictwa.