Od poczęcia do wywodu, czyli jak przychodzi na świat Słowianin. Cz. V Połóg

Po czterdziestu dniach od porodu wyprawiano ucztę, uznając ten czas za wystarczający, w którym dziecko nie wróci już w zaświaty i pozostanie na tym świecie. O ile trójka i jej wielokrotności jest w magii ludowej liczbą wyjątkową (zbierano po trzy zioła, by dobrze oczyścić przestrzeń, pluto trzy razy przez ramię, by odegnać zły los, a w szczególnych przypadkach do pomocy wzywano trzy Matki Boskie),  tak zastanawiająca była dla mnie liczba czterdziestu dni, która w kontekście życia ludzkiego okazuje się niemniej  istotna. Szukając odpowiedzi na nurtujące mnie pytania podzieliłam koło roku na okresy sześciotygodniowe, co w przybliżeniu daje właśnie czterdzieści dni i okazało się, że sama przyroda jest odpowiedzią. W ciągu sześciu tygodni zima zmienia się w przedwiośnie, by po kolejnych czterdziestu dniach stać się pełną wiosną. Można powiedzieć, że co czterdzieści dni następują w przyrodzie zmiany na tyle istotne, że stają się niemal nową porą roku. Jak wiadomo magia ludowa zakłada, że jeśli zmieniło się wiele, powrót do starego jest już niemożliwy. Jednak najpierw owe magiczne sześć tygodni trzeba dobrze przetrwać. Co zatem działo się od porodu do szóstego tygodnia życia dziecka?

Czytaj dalej