Kurpiowskie interpretacje etnojazzowe

Łukasz Ojdana to pianista i kompozytor doskonale znany jazzowej publiczności przede wszystkim ze znakomitego trio RGG. Ojdana przez trzy lata był członkiem ostatniego kwartetu Tomasza Stańko, obecnie współtworzy również kwintet Zbigniewa Namysłowskiego. W 2020 roku ukazała się jego solowa, etnojazzowa płyta „Kurpian Songs and Meditations” inspirowana folklorem kurpiowskim.  Z Łukaszem Ojdana rozmawia Witt Wilczyński.

 Łukaszu, pozwól proszę, że na początku podzielę się spostrzeżeniem. Po dokładnym przesłuchaniu „Kuprian Songs & Meditations” mam wrażenie, że na swój sposób kontynuujesz to, co drzewiej robił Fryderyk Chopin z tą różnicą, że Ty rozszerzasz to analitycznie na Kurpie i to w sposób wspaniale minimalistyczny i etnojazzowy. A może chodzi o coś zupełnie innego?

Tak, na pewno dziedzictwo muzyki Fryderyka Chopina i w ogóle wszystkich kompozytorów polskich jest mi bardzo bliskie. Nie tylko z punktu widzenia bycia słuchaczem, ale również wykonawcą, ponieważ pracuję nad utworami polskich kompozytorów, analizuję je, ćwiczę na instrumencie. Jeżeli chodzi o Kurpie, to fascynacja tym regionem była całkowicie przypadkowa. Kiedyś, jeszcze w czasie studiów na Akademii Muzycznej, siedząc w akademiku, słuchałem muzyki, szukając inspiracji i zupełnie przypadkowo trafiłem na festiwal „Wszystkie Mazurki Świata” transmitowany przez Polskie Radio. To był koncert poświęcony muzyce kurpiowskiej. Różne aparaty wykonawcze, różne zespoły, różni wykonawcy, którzy w znakomity sposób wykonywali tę muzykę i ją prezentowali. Mówiąc szczerze, tak mnie to zafascynowało, że postanowiłem się tym zająć i sobie to w tym danym momencie zagrać. Ale okazało się, że nie mogę tego zrobić, bo strój mojego instrumentu, czyli strój równomiernie temperowany fortepianu nie pozwala mi na to. I tutaj było z jednej strony rozgoryczenie i pewien problem – a z drugiej jeszcze większy impuls, żeby coś zrobić z tym materiałem, żeby zaadoptować na mój instrument w taki sposób, żeby oddać piękno tych pieśni. A z drugiej strony wykorzystać możliwości i ograniczenia swojego instrumentu, w tym przypadku – fortepianu.

Czy poszczególne utwory bazują na konkretnych źródłach tradycyjnych, czy jest to ogólna stylizacja na brzmienia kurpiowskie?

 Tak, rzeczywiście tutaj mamy do czynienia z parafrazami oryginalnych pieśni kurpiowskich. Tak jak wspomniałem, natknąłem się na te pieśni po raz pierwszy podczas odsłuchu transmisji radiowej koncertu z festiwalu „Wszystkie Mazurki Świata”, natomiast później szukałem też innych źródeł. Interesowałem się działalnością Radiowego Centrum Kultury Ludowej, pracowałem też nad zbiorem księdza Władysława Skierkowskiego, w którym dostępne są spisy właśnie tych melodii… Moja praca wyglądała w taki sposób, że szukałem takich melodii, które mnie czymś ujmą, które mnie zainspirują, które mnie zainteresują. Zaznaczałem sobie w tych zbiorach, które numery – bo one bardzo często były oznaczone numerami – mi najbardziej odpowiadają. I potem już w procesie aranżacji, adaptacji i dodawania wątków związanych z moją wrażliwością, moim językiem muzycznym i harmonicznym doprowadzałem do tego, że te pieśni mają taki, a nie inny kształt.

Zatem kontynuujmy temat tej muzycznej matematyki. Są tu połączone, niczym liczby zespolone, pieśń i medytacja. Po dziesięciokroć. Dopiero dwudziesty pierwszy utwór to „Ending”, czyli zakończenie… Opowiedz proszę o takiej właśnie koncepcji płyty.

 Zależało mi bardzo na tym, żeby ta płyta miała nadrzędną koncepcję, żeby spójność materiału była dla słuchacza widoczna i słyszalna. Zrobiłem to w taki sposób, żeby zachować relacje pieśń – medytacja. „Pieśń” to faktycznie parafrazy oryginalnych pieśni kurpiowskich, zaadaptowane na fortepian solo. Natomiast „Medytacje” to moje improwizacje i małe kompozycje, można powiedzieć: miniatury fortepianowe, zainspirowane tymi pieśniami. Praca w studio wyglądała w taki sposób, że przed samą sesją ustaliłem kolejność pracy nad wszystkimi utworami. Koncepcja, która miała być usłyszana na płycie była nagrywana w takiej samej kolejności. Najpierw pieśń, którą przygotowałem wcześniej, którą zaaranżowałem i interpretowałem w sposób kreatywny i świeży na tamten moment – i potem medytacja, improwizowany komentarz, inspirowany poprzedzającą pieśnią. Okazało się, że te utwory są na tyle spójne, że mogę pobawić się tutaj troszeczkę i pozmieniać kolejność, bo wyszło na to, że coś, co pierwotnie miało być komentarzem dla jakiejś pieśni, znakomicie pasowało jako komentarz do innej, tworząc w ten sposób jakąś jeszcze inną dramaturgię. I w pracy nad finalną kolejnością wydawała mi się bardziej na miejscu. Finalnie wyszło dziesięć pieśni i dziesięć medytacji będących improwizowanymi miniaturami/improwizacjami na temat tych właśnie pieśni kurpiowskich i utwór „Ending” będący klamrą, która rozpościera się poprzez wszystkie kompozycje. Zaczynamy „Songiem I” i „Ending”, bo to tak naprawdę koda wynikająca bezpośrednio z tego pierwszego utworu. Na płycie dodatkowym smaczkiem jest to, że jest tutaj preparowany fortepian i początkowy dźwięk w pierwszym utworze kończy cały album. A zmiksowane jest to w taki sposób, że w momencie, kiedy płyta raz jeszcze rozpocznie się, zachowuje ciąg wydarzeń i żeby nie było żadnej przerwy –  ten trans, o który mi chodziło, cały czas jest dla słuchacza osiągalny.

Okładka płyty jest jak Twoja muzyka. Nie boi się przestrzeni, nie boi się bieli, nie boi dobrze rozumianej prostoty. Serce i kwiat jako graficzny minimal okraszający takąż właśnie nutę. Opowiedz o tym, skąd taki pomysł na projekt okładki?

Autorem projektu okładki jest wspaniała Gosia Frączek. Tak naprawdę ten pomysł dotyczący graficznego projektu jest jej autorskim. Ja, po nagraniu płyty, wysłałem jej muzykę i ona inspirując się tymi dźwiękami, postanowiła stworzyć taki właśnie projekt. Gosia ma znakomity zmysł artystyczny i nietuzinkowe, nieszablonowe pomysły. Z projektu jestem bardzo, bardzo zadowolony, znakomicie prezentuje się w małym formacie na CD, ale też cudownie na formacie winylowym. Jest to bardzo piękny projekt. Jeśli chodzi o odniesienia, to Gosia znając mnie też, umieściła tam pewne ukryte wątki – a ciekawostką jest to, że serce, które na tej okładce jest na pierwszym planie to wazon. Zdjęcie wazonu w formie serca, można go kupić, miałem nawet plany, żeby z takim wazonem występować na scenie, ale format tego pięknego naczynia jest na tyle mały, że tego efektu na scenie nie byłoby widać… Może sam stworzę taki wielki wazon w kształcie serca, który będę ze sobą woził na koncerty?

Mimo pandemii udało się Ci zagrać materiał z tej płyty w Domu Kultury Świt w Warszawie. Jak zareagowała publiczność? I jakie są Twoje wrażenia z grania na żywo „Kurpian Songs & Meditations”?

Muszę powiedzieć, że faktycznie koncert w DK Świt odbył się z udziałem publiczności, ale było to tak naprawdę koncert w rok po premierze płyty – był to koncert premierowy z okazji wydania tego materiału na winylu. Rok wcześniej, czyli w marcu 2020 ten album miał swoją światową premierę i miałem okazję zagrać ten materiał dla publiczności jeszcze w dniu premiery, w Miejskiej Galerii Sztuki w Częstochowie 8 marca 2020, jeszcze przed pierwszym ogólnokrajowym lockdownem. Wiadomo, że pandemia troszeczkę pokrzyżowała mi plany i wiele z tych koncertów, które miały się odbyć nie odbyło się lub odbyło w późniejszym terminie. Ten materiał grałem dla publiczności również na Letniej Akademii Jazzu w Łodzi, grałem go w CK Zamek w Poznaniu, a także wcześniej koncert transmitowany na cały świat z Narodowego Forum Muzyki we Wrocławiu. Tutaj bardzo duży udział miał Polski Instytut w Nowym Jorku, Lincoln Center i wiele takich prestiżowych miejsc, które transmitowały nasz koncert.

Okładka płyty “Kurpian Songs & Meditations”

Faktycznie tam publiczności nie było, natomiast można powiedzieć, że zasięg tego wydarzenia był bardzo duży, a oglądalność na wysokim poziomie. I ostatnio grałem przełożony koncert z sali Narodowej Orkiestry Symfonicznej w Katowicach Polskiego Radia w ramach festiwalu JazzArt i międzynarodowego dnia jazzu. Koncert został zarejestrowany i prezentowany internetowo na całym świecie. Odbiór zawsze jest znakomity, muszę powiedzieć, że ta muzyka na koncercie też ewoluuje i to, co dzieje się na płycie to tak naprawdę namiastka tego, co dzieje się na koncertach. Mam na tyle dużo możliwości interpretacyjnych i wykonawczych, że jestem w stanie ten materiał interpretować i grać za każdym razem w inny sposób. To jest dla mnie bardzo interesujące, bo sam się zaskakuję tym, co dzieje się na scenie. Oczywiście udział publiczności jest bardzo potrzebny i napędza jeszcze bardziej do działania, mogę wykrzesać z siebie jeszcze więcej artystycznych walorów. Czy jest to koncert w standardowym wymiarze, tzn. z publicznością, czy jest to nagranie transmitowane, to poziom koncentracji, zaangażowania i przygotowania do niego w moim przypadku jest zawsze tak samo wysoki. I zawsze staram się dawać z siebie wszystko… Brakuje tego kontaktu z żywym człowiekiem, kiedy ktoś przyjdzie po koncercie i powie dobre słowo, natomiast staram się dostosować do warunków obecnie panujących.

Pociągnę temat zatem – jakie masz plany na przyszłość związane z tą płytą?

Jestem cały czas w procesie promocji tej płyty. Wiele koncertów zostało zawieszonych z powodów pandemicznych, czekam na rozwój wypadków, wielu organizatorów jest ze mną na łączach i próbujemy wynegocjować terminy, które będą dostępne z udziałem publiczności. Tak naprawdę cały czas zastanawiam się nad nowymi pomysłami, idą one w parze z działalnością w moim trio RGG, które w tym roku obchodzi dwudziestolecie istnienia. Jesteśmy w trakcie procesu wydawniczego, we wrześniu wyjdzie nowa płyta zespołu, będzie bardzo, bardzo dużo koncertów na najważniejszych scenach i festiwalach. Dodatkowo dojdą różne wydarzenia zespołów, do których jestem zapraszany – także to wszystko idzie bardzo naturalnie, bardzo płynnie, nie ograniczam się do jednej aktywności, tylko staram się być aktywny na wielu polach. Muzyka z płyty kurpiowskiej jest dla mnie na tyle inspirująca i uwolniona od wielu ram, że jestem w stanie czerpać z tego wielką przyjemność. Nie mam poczucia, że ten materiał mi się muzycznie przejadł, jestem bardzo zadowolony z tego, w jaki sposób tę muzykę zaplanowałem i jakie możliwości artystyczne i wykonawcze ona mi daje. 

„Kurpian Songs and Meditations” brał udział w folkowym plebiscycie Wirtualne Gęśle na najlepszą płytę roku 2020. Wiem, że Twoja płyta była nominowana jeszcze w innych plebiscytach. Proszę, opowiedz pokrótce o tym na koniec naszej rozmowy.

 Tak, faktycznie ta płyta została bardzo pozytywnie odebrana przez słuchaczy i krytyków. Oprócz Wirtualnych Gęśli była też nominowana do finału Folkowego Fonogramu Roku organizowanego przez Radiowe Centrum Kultury Ludowej. Także miała nominację do Fryderyka w kategorii „Fonograficzny Debiut Roku – Jazz”. Miałem bardzo dużo pochlebnych recenzji, płyta została albumem miesiąca w magazynie Jazz Forum i sklasyfikowana na listach najważniejszych polskich portali jazzowych. Tych wyróżnień było bardzo wiele co mnie bardzo cieszy, natomiast muzyka i zajmowanie się nią to nie są zawody sportowe, więc nie od tego uzależniony jest sukces. Ale jest to bardzo miłe, napędza do działania i mobilizuje. Obiecuję, że odwdzięczę się nowymi pomysłami muzycznymi i jeszcze większym zaangażowaniem w proces tworzenia i pracę nad sobą.

Linki:

  1. Strona oficjalna: http://lukaszojdana.com/
  2. FB: https://www.facebook.com/lukaszojdanamusic/
  3. JazzArt Festival/International Jazz Day: https://www.youtube.com/watch?v=xl6PNYYd1qc
  4. Koncert we Wrocławiu: https://www.youtube.com/watch?v=VYaQc3A4Mlo

Wywiad był wyemitowany w audycji „Fonoteka Polska” w Radio Praga 05.05.2021
Transykrypcja spisana dla iSAP – Słowiańska Agencja Prasowa
Za zgodą prowadzącego wywiad
Autor: Witt Wilczyński
CC  BY-SA 3.0