,,Mogłabym być południcą” – wywiad z Magdaleną Sprenger, autorką ,,Paskudy”

Osadzona w słowiańskim świecie niezwykła powieść dla dzieci i młodzieży o nadziei, szukaniu własnej drogi i pięknie kryjącym się w różnorodności.

Tytuł: Paskuda
Autor: Magdalena Sprenger
Ilustracje: Ida Marta Piotrowska
Rok: 2018
Liczba stron: 188

Paskuda

Dziwożony nie są stworzone do bycia matkami, więc Miruna swojego synka podrzuciła wdowie mieszkającej we wsi. Chłopiec bardzo różnił się od swoich rówieśników, dlatego od dzieciństwa nazywano go Paskudą. Musiał znosić wyrzuty przybranej matki, głód, wrogie spojrzenia, a nawet bicie. W małej społeczności nie jest łatwo być odmieńcem. Odmieńcem, któremu nikt nie chce pomóc. Nikt poza Żarkiem.

Żarek

Duch domowy Miły i  Sławoja zawsze przestrzegał zasady, aby nie pokazywać się ludziom. Kiedy jednak pewnego wieczoru ponownie zobaczył brudne, posiniaczone dziecko zanoszące się płaczem, postanowił mu pomóc i zabrać do grodu. Namówienie chłopca do podróży nie było łatwe, ale w końcu się udało i wyruszyli. Pewnego dnia trafili do wsi, gdzie zaraza wybiła wszystkich mieszkańców. Wszystkich poza Gałązką.

Gałązka

Dziewczynka jako jedyna ocalała z zarazy. Paskuda i Żarek uspokoili ją i nakarmili, a ona zachęcona opowieściami o celu ich podróży, zdecydowała się ruszyć z nimi w dalszą drogę.

Tu zaczyna się historia przyjaźni niezwykłej trójki pełna zwrotów akcji, scen mrożących krew w żyłach i nietuzinkowych bohaterów.

Jakie przygody czekają ich na szlaku? Czy los Paskudy się odmieni i Żarek wróci do domu? Komu Gałązka powierzy swoje wychowanie? Sprawdźcie sami!

Wątki słowiańskie

Cała powieść przeniknięta jest słowiańskim duchem. Klimat – nieco mroczny, magiczny w połączeniu z oryginalnymi ilustracjami wciąga tak, że trudno się oderwać od czytania. Język dostosowany do młodszych czytelników nie przytłacza, ale pokazuje, jak piękna i bogata jest polszczyzna. Wreszcie postaci z bestiariusza jak dziwożony, południce, duchy domowe i płanetnicy, a także opis życia grodu, ceremonii postrzyżyn i dawnych wierzeń stanowią ogromną wartość poznawczą zarówno dla tych, którzy ze światem Słowian mają do czynienia po raz pierwszy, jak i dla tych, którzy czują się w nim jak u siebie.

Wywiad z autorką Magdaleną Sprenger

Dlaczego lubi Pani świat Słowian? Co jest w nim tak fascynującego?

Nie wyobrażam sobie, że można go nie lubić! To przecież nasze korzenie, źródło naszej mentalności, naszej słowiańskiej natury. Wydaje się, że był to świat bardziej surowy, prosty, ściśle związany z przyrodą, rytmem pór roku, świat zamieszkany przez duchy, demony, gdzie granica między żywymi i umarłymi nie była jasno określona. Fascynuje nas od tak dawna, a jednak wciąż niewiele o nim wiemy. To rozbudza wyobraźnię.

W którą z istot ze słowiańskiego bestiariusza chciałaby się Pani wcielić?

Nigdy dotąd nie zastanawiałam się nad tym! Moje obecne życie, jak wielu kobiet, wskazuje na ducha opiekuńczego domu. Ale gdybym mogła wybrać, to myślę, że mogłabym być południcą. Uwielbiam słońce i przebywanie na polach w czasie żniw to byłoby coś dla mnie!

Czy pisanie dla dzieci jest wymagające?

Nie wydaje mi się, żeby było trudniejsze niż pisanie dla dorosłych. Wystarczy mieć kontakt z dziećmi lub pamiętać, jak to jest być dzieckiem. Ja na szczęście nadal to pamiętam! Siadając do pisania, nie myślę o odbiorcy, może tylko w pewnym sensie – myślę o tym, żeby to była dobra opowieść, taka, która interesowałaby mnie, gdy byłam dzieckiem. Chcę, żeby spodobała się konkretnym odbiorcom, czyli moim dzieciom oraz ich kolegom, którzy bywają u nas w domu.

Czy dzieci są pierwszymi recenzentami Pani książek?

Gdy moje dzieci były młodsze, uwielbiały, gdy przed snem im czytałam lub opowiadałam różne zmyślone historie. Czasem były to słowiańskie opowiastki. To były dla mnie bardzo miłe chwile, a jednocześnie czasem wykorzystywałam pomyły, które mi wtedy przychodziły do głowy, w swoich książkach. Bywało też odwrotnie – napisałam coś w ciągu dnia i w trakcie wieczornej opowieści mogłam sprawdzić, na ile moja historia jest wciągająca i spójna. Dzisiaj mój syn zdecydowanie „wyrósł” już z tych książek, ale nadal czyta je moja córka i jej koleżanki.

Kiedy pojawił się pomysł napisania powieści „Paskuda”?

Paskuda pojawił się w mojej głowie bardzo dawno temu. Pomysł napisania o chłopcu -podrzutku, odmieńcu, którego nikt nie akceptuje, nie dawał mi spokoju. W końcu naszkicowałam tę historię, a potem bardzo długo leżała odłogiem. W międzyczasie napisałam „Historię Poznana”, opowieść o 12-letnim chłopcu, który żyje w grodzie poznańskim za panowania księcia Mieszka, w czasach, gdy ten zaczyna odwracać się od wiary swoich przodków i zaczyna interesować chrześcijaństwem. Dopiero po latach wróciłam do Paskudy. Mam wrażenie, że jego historia jest bardziej szorstka, „kanciasta” niż historie Żarka czy Poznana. Ale tak właśnie jest z problemem braku akceptacji.

Jak rodził się pomysł? Czy dzieci uczestniczyły w procesie twórczym, podrzucały pomysły? A może jest ktoś inny, z kim rozmawia Pani o swoich zamysłach?

Pisanie jest przyjemnością, na którą stanowczo zbyt rzadko znajduję czas. Zaczynając pracę, nigdy nie mam gotowego planu opowieści, tylko jej zarys – bohatera, który znalazł się w konkretnej sytuacji i zaledwie blade pojęcie, co dalej może się wydarzyć. Dzięki temu pisanie jest dla mnie interesujące. Pierwszą osobą, z którą konsultuję pomysł, jest mój mąż. Potem, w trakcie pracy nad pierwszą wersją książki, nie pokazuję tekstu nikomu, ale czasem omawiam z mężem niektóre problemy czy trudności. Jest on także moim pierwszym czytelnikiem. Jego uwagi są bardzo celne, szczerze i sensowne. Bardzo cenię jego zdanie.

Jak Pani pisze – codziennie w wyznaczonych godzinach czy kiedy przychodzi natchnienie?

Piszę codziennie, ale są to teksty i artykuły związane z moją pracą. Natomiast pisanie książek dla dzieci jest moim dodatkowym zajęciem. Nie robię tego regularnie. Potrafię przez dwa lub trzy lata w ogóle nie zajmować się pisaniem książki, a potem w dwa-trzy miesiące napisać opowieść. Za to bez przerwy wpadają mi do głowy różne pomysły, które zamierzam zapamiętać lub zapisać w wolnej chwili. Niestety rzadko to robię. Wymyślanie tych słowiańskich historii sprawia mi ogromną przyjemność i ciągle sobie obiecuję, że przyjmę jakiś regularny rytm pracy. Ale cóż, ciągle brakuje mi dyscypliny. Nawet teraz, gdy wszyscy spędzamy większość czasu w domu i słyszę, jak ludzie wymyślają sposoby, by zabijać nudę, nie mogę wyjść ze zdumienia – ja nadal mam o wiele za mało czasu!

Czy z problemami poruszonymi w powieści mierzyła się Pani w swojej codzienności, czy zna je tylko z obserwacji?

Myślę, że w moich powieściach pojawiają się problemy, które doskonale wszyscy znamy. Owszem, realia są inne, bo te historie są osadzone w dawnym, słowiańskim świecie i wiele postaci jest fantastycznych. Ale w gruncie rzeczy są to proste opowieści o samotności, dylematach związanych z poświęceniem, lojalnością, sile przyjaźni. Zależy mi, aby moi bohaterowie ostatecznie dokonywali właściwych wyborów i byli za to wynagradzani. Staram się, aby książki niosły jakiś przekaz.

Jaką literaturę Pani czyta? Jakiej muzyki słucha?

Czytanie to moja największa przyjemność. Czytam dużo i nie ograniczam się do konkretnego gatunku. Czytam oczywiście książki branżowe, archeologiczne, bardzo lubię biografie i literaturę fantasy, sięgam po powieści historyczne i kryminały, ale mam też ulubione komiksy, a nawet powieści dla dzieci i młodzieży. Jeśli chodzi o muzykę, lubię rockowe i metalowe klimaty. Podoba mi się także, gdy ciężkie brzmienia łączą się z elementami folkowymi.

Teraz proszę o kilka słów do naszych czytelników.

Hmm, czuję, że wypadałoby skomentować jakoś sytuację, w której wszyscy się znaleźliśmy, a na to brak jest odpowiednich słów. Wiadomości docierające ze świata i z kraju budzą wielki strach, a konieczność pozostawania w domu jest dla wielu z nas, z różnych względów, bardzo trudna do zniesienia. Nic dziwnego, że towarzyszą nam lęki i obawy o przyszłość, które co prawda zawsze istnieją i są nieusuwalną częścią życia, jednak niekoniecznie w takim natężeniu. Nie będę się mądrzyć, bo nie mam żadnej złotej recepty na złe czasy. Lekiem na trudną rzeczywistość, który zawsze sprawdzał się u mnie, jest ucieczka w świat fikcji literackiej i to mogę z całego serca polecić. Serdecznie życzę wszystkim Państwu zdrowia, rozsądku, odwagi, odporności psychicznej i stosu dobrych lektur na nocnym stoliku!

Książka: Paskuda, źródło grafiki: www.lubimyczytac.pl

Gorąco polecam Wam ,,Paskudę” autorstwa Magdaleny Sprenger!

Autor: Adrianna Aminae Janusz
Korekta: Adrianna Aminae Janusz
W ramach iSAP – Słowiańska Agencja Prasowa
CC-BY-SA 3.0