Taniec Diaboła i inne Dziwadła, czyli Velesar z najnowszą płytą

Marcin „Velesar” Wieczorek to znana postać naszego rodzimego folk metalu. Były wokalista formacji Radogost, podobnie jak drzewiej Walerij Kipiełow odszedł z Arii i nagrał znakomity własny materiał, tak i Velesar rozstał się z poprzednim zespołem i poszedł swoją folk-metalową drogą.

Dzięki temu nasza scena metalowa wzbogaciła się w 2019 roku o bardzo dobry krążek „Dziwadła”. Ta płyta to dobrze wyważone proporcje między szeroko rozumianym sacrumprofanum, ujęte w folk-metalowej stylistyce. W tekstach jest mowa i o czci oddawanej dawnym bogom, i o zniszczeniu Arkony przez Rudobrodego, i o birbanckiej zabawie w karczmie, i dzięki temu dawny świat Słowian został tematycznie ujęty całościowo.
Zróbmy zatem „zooma” na to, co brzmi w „Dziwadłach”.

Utwór „Taniec Diaboła” zainspirowany został starymi baśniami, w których główną postacią jest nasz polski diabeł. I w żadnym wypadku nie należy mylić go z Szatanem – ten jest nasz, rodzimy, rubaszny, a jak trzeba, to i straszny (sTHRASHny, he, he…), który z wierzby rosochatej wyskakuje w mniej lub bardziej zaskakujących momentach. Tytułowe „Dziwadła” to głęboki ukłon Velesara w stronę mitologii słowiańskiej i rodzimej demonologii, gdzie prym wiodą strzygi, wąpierze, duchy lasu (z Leszym na czele) i inne tego typu postacie. Płyta porusza też tematykę wykraczające poza polskie granice – ukraińskich „Dzikich Pól” i doskonale znanej sprawy upadku Arkony 12 czerwca 1168 roku. W swoisty też sposób sposób wraca do muzycznych i historycznych korzeni polskiego folk metalu przez „Normanicę” – pieśń wikińską.

A „Ostatnia Kupalnocka” to piękne, współczesne ujęcie Nocy Kupały z całym wachlarzem wierzeń i zwyczajów przełożonych na współczesne oblicze naszego, nie tylko muzycznego życia… Krótko mówiąc – brzmienie „Dziwadeł” to wypadkowa polskiego i skandynawskiego folku oraz klasyki metalu. Jednocześnie nie jest to powielenie klimatów, które znamy z Radogosta – tamte są bardziej mroczne, cięższe w brzmieniu i bliższe doom/pagan/death-metalowym dźwiękom.  U Velesara więcej jest echa klimatów melodyjno-heavy/wczesno-thrashowych. I trudno się dziwić. Dzisiejsi polscy +40 fani (i muzycy) metalu w większości dorastali nie wśród oberków i mazurków, a wśród dźwięków heavymetalowych riffów Iron Maiden, thrashowych prędkości Metalliki, ciosanego, ale energetycznego grania zza zachodniej granicy w typie Sodoma i Kreatora. A także wzrok i słuch padał na Celtów, Finów i Skandynawię (Cruachan, Amorphis, Bathory…).

Dziś miłośnicy szeroko rozumianej muzycznej Słowiańszczyzny słuchają m.in. klasyków zza Buga (np. Arkona, Grai, Alkonost, Kalevala), a i z pewną nostalgią miło wspominają rodzimych weteranów (Kat, C.E.T.I., Turbo etc.). I to wszystko w naturalny i nieszablonowy sposób znalazło się na debiutanckim krążku Velesara, obok, rzecz jasna, folkowego i słowiańskiego ducha.

Płyta „Dziwadła” miała swoją oficjalną premierę podczas VII Słowiańskiej Nocy Folkmetalowej w Brennej, podpartą świetnym koncertem. To też już staje się naszą krajową folk-metalową tradycją. I oby koronawirus nam tego nie popsuł…

Płyta: Dziwadła, źródło: www.velesar.pl

Płytę można zakupić na stronie twórcy: KUP PŁYTĘ

Autor: Witt Wilczyński
Korekta: Stanisław Lipski
W ramach iSAP- Słowiańska Agencja Prasowa
CC- BY- SA 3.0