Czy na pewno znasz wierzenia bałtyjskie?

Bałtowie to indoeuropejska grupa ludnościowa, zamieszkująca głównie południowo-wschodnie wybrzeża Morza Bałtyckiego. W źródłach starożytnych i wczesnośredniowiecznych występują jako Estowie (Estiowie).

Najstarszy zachowany zapis historyczny pochodzi z I wieku z Germanii Tacyta. [1] Bałtów dzieli się na zachodnich – Jaćwingowie i Prusowie, oraz wschodnich – Kurowie, Litwini i Łotysze. [2] Mitologia bałtyjska jest blisko spokrewniona z mitologią słowiańską [3] i właśnie owa wspólnota kulturowa (duchowa) będzie nas najbardziej interesowała w kontekście porównawczym. 

Aleksandra Zuzanna Fijałkowska w pracy Jedność wyobraźni. Podobieństwa w wierzeniach Bałtów i Słowian scharakteryzowała etniczną religię bałtów w ten sposób:

“Bałtów cechowało wyjątkowe bogactwo wierzeń natury politeistycznej. Były one również nierozerwalnie związane z twórczymi i destrukcyjnymi siłami przyrody, cyklem księżyca oraz słońca, z którymi utożsamiano główne bóstwa panteonu. Występował u nich kult ognia oraz cześć oddawana świętym gajom, głazom, zbiornikom wodnym, a nawet wyjątkowo wyglądającym drzewom. Lud ten ze sferą sacrum wiązał też niektóre zwierzęta i przeprowadzał wróżby z ich udziałem. Podobieństwa w wierzeniach Bałtów i Słowian widoczne są więc już na etapie ogólnych ich założeń.” [4]

W dalszej części artykułu przyjrzymy się bliżej niektórym, jaskrawym podobieństwom występującym w obu mitologiach. Jako podstawa posłuży nam niewielka praca pt. O bogach i wierzeniach dawnych Żmudzinów, Litwinów i Prusów autorstwa Jana Łasickiego oraz Jana Sandeckiego-Maleckiego z początku XVII wieku, wydana przez Wrocławskie Wydawnictwo Oświatowe w 2019 roku. 

Kilka słów o książce

Tytuł: O bogach i wierzeniach dawnych Żmudzinów, Litwinów i Prusów
Autorzy: Jan Łasicki, Jan Sandecki-Malecki
Wydawca: Wydawnictwo Atut,
Seria wydawnicza: Bibliotheca Curiosa
Rok wydania: 2019
Liczba stron: 80

Dzieło O bogach i wierzeniach dawnych Żmudzinów, Litwinów i Prusów jest niewielkim utworem stanowiącym zapis wierzeń bałtyjskich, jakie można było zaobserwować pod koniec XVI wieku. [5] Przypomnijmy, że chrzest Żmudzi to początek wieku XV [6], a rozwój sieci parafialnej to okres od XV do XVIII wieku. [7] To oznacza, że praca powstała zaledwie sto lat po oficjalnej akcji chrystianizacyjnej ziem bałtyjskich, w czasach, gdy organizacja kościelna dopiero raczkowała. Dzięki temu uzyskujemy wgląd w autentyczne i wciąż żywe wierzenia Bałtów.

Na marginesie wypada dodać, że książka została rozbudowana o obszerne wprowadzenie i komentarze przybliżające czytelnikowi współczesny stan badań, dzięki czemu obraz rysowany przez Jana Łasickiego i Jana Sandeckiego-Maleckiego wydaje się dużo pełniejszy i kompletny.

To już kolejna, warta polecenia pozycja tego wydawnictwa. Jakiś czas temu ukazała się na łamach portalu recenzja książki Lapidarium staropolskie, w której został zawarty opis metodologii Wydawnictwa ATUT.

[iSAP: Lapidarium staropolskie – wiedza nie dla każdego].

Dzięki wiedzy eksperckiej specjalistów w danej dziedzinie, możemy być pewni jakości i rzetelności wybranych opracowań. Przejdźmy więc do samej treści książki. 

Okładka książki “O bogach i wierzeniach dawnych Żmudzinów, Litwinów i Prusów“.

Książkę można zakupić na stronie wydawnictwa: KUP KSIĄŻKĘ

Pergrubius, czyli pruski odpowiednik Jarowita i Jaryły? 

Jednym z ciekawszych bóstw wymienionych w pracy jest teonim pruskiego bóstwa imieniem Pergrubius:

“W dniu Jerzego składają ofiarę Pergrubiusowi. Wierzy się, że jest to bóg kwiatów, roślin i wszelkich zalążków. Ofiarnik bowiem, którego nazywają “Wurschaites” trzyma w prawej ręce dzban pełen piwa, i wezwawszy imię demona, śpiewa o jego zasługach. Ty przepędzasz zimę, ty sprowadzasz z powrotem uroki wiosny, dzięki tobie kwitną pola i ogrody, dzięki tobie gaje i lasy okrywają się liśćmi. Po zakończeniu pieśni, chwytając dzban zębami, wypija piwo bez użycia rąk, a sam dzban trzymany w taki sposób ustami, rzuca ponad głową do tyłu. Ten zostaje podniesiony z ziemi i ponownie napełniony. Wszyscy, ilu tylko jest, piją z niego wedle porządku i śpiewają hymny na chwałę Pergrubiusa. Potem ucztują przez cały dzień i wiodą korowody.” [8]

Plemiona bałtyjskie około 1200 roku, autor: MapMaster, CC BY-SA 3.0

Uwagę zwraca w pierwszej kolejności tekst pieśni, przypominający słowa połabskiego kapłana z Hawelbergu, którego ustami zachodniolechicki Jarowit miał przemówić do napotkanego w lesie wieśniaka w ten sposób: 

“Jam jest wasz bóg, jam ten, który okrywa pola murawą, a lasy liściem; w mojej władzy urodzaje niw i drzew, płodność stad i wszystko, co służy na pożytek człowieka: wszystko to daję ludziom czczącym mnie i odbieram wypierającym się mnie (Ebbon, III, 8).” [9]

Kolejnym tropem jest podobieństwo symboliki piwa i chmielu wśród Bałtów i Słowian: 

“W ludowej kulturze słowiańskiej chmiel służył do wyrobu miodu pitnego i piwa. Używany w obrzędach weselnych i magii miłosnej symbolizuje płodność, miłość, wesołość. W pieśniach rosyjskich, białoruskich, ukraińskich (także polskich) jest znakiem męskości, fantazji i wigoru pana młodego na weselu oraz zbliżenia dwóch płci. Był znakiem siły życiowej. Na Białorusi wodą z chmielem myto nowonarodzone dziecko, obsypywano chmielem nieboszczyka. W Rosji w obwodzie tulskim wywarem z chmielu pojono kobietę w połogu, by szybciej odzyskała siły; w obwodzie kostromskim w Wielki Czwartek dziewczyny myły się w chmielniku i zamawiały urodę i płodność: “Jak chmiel wije się po tyczkach, tak niech się dzieci wiją koło mnie”. [10]

Zachowały się w polskiej kulturze ludowej bajki o chmielu, który wyrósł na mogile (z serc) nieszczęśliwie zmarłych kochanków. [11] Istnieje również polska zagadka ludowa: “Był taki Radziwon [=bohater], rodził dzieci jeden on. Poszły dzieci do Boga, Boga nie dostały, uszy pospuszczały. (odpowiedź: Chmiel)” [12], która przywodzi z kolei na myśl białoruską, dziewiętnastowieczną pieśń obrzędową o Jaryle: “Włóczył się Jaryło / Po całym świecie / Rodził żyto w polu / Płodził ludziom dzieci / A gdzież on nogą / Tam żyto kopą / A gdzież on na ziarnie / Tam kłos zakwitnie.” [13]

Artystyczna wizja Jaryły, autor: Maxim Sukharev. [20]
Istnieją więc przesłanki pozwalające utożsamić pruskiego Pergrubiusa z zachodniosłowiańskim Jarowitem i wschodniosłowiańskim bóstwem imieniem Jaryło. W przypisie pojawił się jednak błąd z informacją, że omawiane dzieło jest jedynym źródłem, w którym występuje teonim Pergrubius, co nie jest prawdą, ponieważ istnieje jeszcze jeden tekst wymieniający owo bóstwo z imienia, a jest to praca Hieronima Maleckiego, gdzie czytamy:

“Pierwsze święto, które oni obchodzą, ma miejsce nim pług wyprowadzony zostanie. Zwą tę uroczystość wyświęceniem Pergrubrii. We wszystkich wsiach schodzą się razem do jednego domu, gdzie wystawiona zostaje beczka piwa, albo i dwie, a Wurszajtis (kapłan) wznosi w ręku czarę pełną piwa i prosi wszechmocnego (sic!) boga Pergrubriusa: Ty wielce potężny boże, ty precz wypędzasz zimę i każdej krainie dajesz trawę i liście, prosimy Cię, zechciej rozkazać, by zboża nasze wzrosły, a chwasty wszelkie racz zniszczyć…”[14]

Waizganthos i “pasja lnu”

Innym, interesującym bóstwem wspomnianym przez Jana Łasickiego i Jana Sandeckiego-Maleckiego jest Waizganthos, pan lnu i konopi związany z cierpieniem, umieraniem i odradzaniem się, które określa się mianem “pasja lnu”:

“W dniu trzecim po Ilgach dziewczęta czczą boga Waizganthos, aby dzięki jego przychylności miały zarówno zapas Inu, jak i konopi. Wtedy najwyższa z nich z kieszenią pełną placuszków, które nazywają Sikies, stojąc na jednej nodze na stołku, trzyma we wzniesionej do góry lewej ręce oderwane długie łyko lipy lub wiązu (z którego wyplatają także buty), w prawej zaś dzbanek piwa i wypowiada takie słowa: Waizganthos deuaite auging mani linus teip ilgies, ikmani, nie duokmunus nogus eithi. Waizganthos, dostarcz nam Inu tak wysokiego, jak ja jestem teraz wysoka i nie pozwól, abyśmy chodziły nagie. Potem wychyla dzban (albowiem i kobiety piją) i ponownie napełniony wylewa na ziemię dla boga, a placki zza pazuchy wyrzuca, aby mogły zostać spożyte przez boskich pomocników, jeśli Waizganthos jakichś ma. Jeżeli odprawiając ten obrzęd zachowa równowagę, może mieć nadzieję, że w przyszłym roku będzie dobry plon Inu. Jeśli zachwieje się i podeprze jedną nogą, nabiera zwątpienia w przyszły dostatek, a wiara pociąga za sobą skutki.” [15]

Bardzo podobne praktyki etnografowie odnotowali na słowiańszczyźnie:

“Aby len był wysoki, do siewu wybierano najwyższego mężczyznę (ukr.), przy siewie mężczyzna patrzył na góry (słowac.), podnosił wysoko czapkę na kiju (bułg.). W dniu siewu kobiety rozczesywały włosy lub rozbierały się do naga (ukr.). Słowacy ze Spisza golili dolną część ciała, gdy widzieli, że len źle wschodzi. Podczas siewu Białorusini prosili o pomoc Len i Llianichę (męski i kobiecy pierwiastek Inianego pola”). […] Wierzono, że na urodzaj Inu można wpłynąć przez zapustne tańce z podskokami na wysokie konopie i len (zachsłow., łemk., bułg.)” [16]

Starsza informatorka pochodząca z Glinnika twierdziła, że za czasów jej młodości gospodarz siejący len stawał na jednej nodze, by mu się dobrze obrodził. [16] Według jednej ze wschodniosłowiańskich legend, gdy Adam i Ewa zostali wygnani z raju, usiedli pod bramą i zaczęli gorzko płakać. Wtedy Bóg zesłał anioła, który nakazał im pozbierać ziemię nasiąkniętą ich łzami i ją zasiać. Tam, gdzie siał Adam, wyrastała pszenica, a gdzie siała Ewa, wyrastał len i w ten sposób pierwsi ludzie otrzymywali chleb i odzież. [18]

Pocztówka “len”, autor: Claus Emilie, domena publiczna.

Powyższe fakty mogą świadczyć o istnieniu na słowiańszczyźnie boga podobnego do Waizganthosa, który patronował zajęciom kobiecym na polu i uosabiał proces wyrabiania tkanin, który był torturowany, zabijany, zasadzany i zawsze zmartwychwstał. [19] Podobieństwo scenariusza mitycznego do pasji Jezusa, również torturowanego, ukrzyżowanego, pochowanego i zmartwychwstałego wydaje się nieprzypadkowe. Jest to kolejna poszlaka warta przebadania, szczególnie na gruncie indoeuropejskim i być może jeszcze szerszym. 

Słowem zakończenia

Nie są to rzecz jasna wszystkie podobieństwa i poszlaki, jakie badacz lub osoba zainteresowana tematem może odnaleźć w książce. Serdecznie polecam dzieło jako tekst źródłowy do dalszych poszukiwań i odkrywanie wspólnych, bałto-słowiańskich korzeni. 

Autor artykułu: Patryk Paterek
Korekta: Adrianna Patela
W ramach iSAP – Słowiańska Agencja Prasowa
CC BY- SA 3.0

Literatura